Jarosław Kaczyński opuścił tajne posiedzenie Sejmu bez cienia chęci do rozmów. – Nie wyciągniecie ze mnie niczego – powtarzał dziennikarzom z kamienną twarzą. Tajemnicza prezentacja premiera Donalda Tuska wstrząsnęła salą plenarną – i to nie tylko opozycją.
Podczas niejawnego spotkania premier przedstawił parlamentarzystom informacje dotyczące bezpieczeństwa państwa. Choć szczegóły wciąż są ukryte, jedno jest pewne – coś ważnego się wydarzyło. Prawa strona sali zamilkła. Poseł Lewicy Tomasz Trela nie ma wątpliwości: byli przerażeni. Z kolei KO sugeruje, że Kaczyński wyglądał na kompletnie zdezorientowanego, ale stopniowo zaczynał rozumieć powagę sytuacji.
Politycy PiS, w tym Janusz Kowalski i Sebastian Kaleta, grzmią: to była “szopka”, a informacje powinny być jawne. Złożyli już wniosek o odtajnienie wystąpienia premiera, twierdząc, że Polacy mają prawo znać prawdę.
Jednak przedstawiciele koalicji rządzącej nie mają wątpliwości: utajnienie było konieczne. – To sprawy, które nie mogą trafić w niepowołane ręce – tłumaczył szef PSL Krzysztof Paszyk. Wskazywał przy tym na “istotny ślad rosyjski” w ujawnionych informacjach.
Tymczasem atmosfera po wystąpieniu Tuska była gęsta. Posłowie PiS i Konfederacji siedzieli cicho, z opuszczonymi głowami. Jak ujawnia KO, nawet Jarosław Kaczyński próbował tonować emocje w swoim otoczeniu – być może po raz pierwszy od dawna dostrzegł, jak poważne jest zagrożenie.