Wojna słowna na linii Bruksela–Musk–Moskwa. Komisja Europejska ukarała platformę X należącą do Elona Muska grzywną w wysokości 120 milionów euro za łamanie przepisów Aktu o usługach cyfrowych (DSA). To pierwsza tego typu sankcja od momentu wejścia nowych regulacji w życie – i wywołała potężny rezonans.
Musk nie pozostał dłużny. W serii wpisów uderzył w UE, sugerując wręcz jej rychły rozpad. Na to odpowiedział mu szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski. — Leć na Marsa. Tam nie ma cenzury nazistowskich salutów — napisał, nawiązując do kontrowersyjnego gestu, który Musk wykonał podczas wydarzenia związanego z inauguracją prezydentury Donalda Trumpa.
Co gorsza, w dyskusję włączył się Dmitrij Miedwiediew. Były prezydent Rosji i bliski współpracownik Putina skwitował antyunijny komentarz Muska krótkim: „Dokładnie”. Sikorski nie zostawił tego bez riposty: — Jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, komu służy cała ta antyunijna gadka o suwerenności…
Unia Europejska zarzuca platformie X brak przejrzystości w oznaczaniu kont, ukrywanie reklam i niedostarczanie danych do badań zgodnie z przepisami. Stany Zjednoczone ostro reagują – bliscy współpracownicy Trumpa i amerykański minister handlu żądają, by Bruksela „odpuściła” amerykańskim gigantom technologicznym, grożąc nawet fiaskiem porozumień handlowych.
Cała sprawa przybiera coraz bardziej polityczny wymiar – a starcie UE z Muskiem i jego niespodziewany „sojusz” z Rosją może wywołać prawdziwą burzę.