Napięcie wokół przyszłości Ukrainy rośnie. Emisariusze Donalda Trumpa – Steve Witkoff i Jared Kushner – przekazali Wołodymyrowi Zełenskiemu warunki amerykańskiego planu pokojowego i dali mu zaledwie kilka dni na odpowiedź. Według przecieków, USA oczekują od Ukrainy uznania utraty części Donbasu w zamian za bliżej niesprecyzowane gwarancje bezpieczeństwa. Celem: zakończenie działań wojennych jeszcze przed Bożym Narodzeniem.
To już kolejny raz, gdy strona amerykańska wyznacza Zełenskiemu konkretny termin. Poprzednio był to Dzień Dziękczynienia – wtedy prezydent Ukrainy miał tydzień na odniesienie się do 28-punktowego planu, który – według mediów – miał pełne poparcie Trumpa.
Tymczasem Zełenski zdecydował się na krok wyprzedzający: zapowiedział, że zwróci się do ukraińskiego parlamentu ws. przeprowadzenia wyborów, których kwestia stała się gorącym punktem w międzynarodowej dyskusji. Dla wielu obserwatorów to próba pokazania, że Ukraina – mimo wojny – nie rezygnuje z demokratycznych standardów.
Kulisy planu pokojowego, reakcje Europy oraz skutki ewentualnego rozejmu dla sytuacji militarnej na froncie pozostają tajemnicą. Ale jedno jest pewne – decyzje, które zapadną w najbliższych dniach, mogą zaważyć na przyszłości całego regionu.