Szokujący raport ujawnia ogromny skandal w jednym z największych banków spermy na świecie – European Sperm Bank. Blisko 200 dzieci w Europie przyszło na świat z nasienia duńskiego dawcy, u którego wykryto mutację genu TP53, znacznie zwiększającą ryzyko zachorowania na nowotwory. Część dzieci już zachorowała. Niektóre zmarły. A to dopiero początek dramatu.
Materiał genetyczny był wykorzystywany przez 16 lat – w aż 67 klinikach w 14 krajach Europy, mimo że obowiązywały limity dotyczące liczby rodzin, które mogą korzystać z nasienia jednego dawcy. W samej Danii mężczyzna jest już biologicznym ojcem 99 dzieci – to niemal czterokrotne przekroczenie dopuszczalnych norm. W wielu krajach zasady były łamane lub całkowicie ignorowane.
Dawca – pod pseudonimem „Kjeld” – nie wiedział, że jest nosicielem niebezpiecznej mutacji, ale eksperci podkreślają, że takich przypadków można uniknąć dzięki lepszym procedurom i współpracy między państwami. Śledztwo dziennikarskie pokazuje, że europejski system nadzoru nad bankami nasienia nie działa i naraża życie niewinnych dzieci.
Mutacja TP53 może prowadzić do zespołu Li-Fraumeniego – choroby, która daje aż 90% szans na rozwój nowotworu, często już w dzieciństwie. Lekarze mówią wprost: to dożywotni wyrok. Badania, rezonanse, profilaktyczne usuwanie piersi – wszystko to czeka dzieci i ich rodziny, które nawet nie miały szansy, by się przygotować.
Eksperci i rodziny są wstrząśnięci. Zabrakło nie tylko testów, ale i podstawowej kontroli nad tym, kto, gdzie i ile razy używa materiału genetycznego jednego dawcy.