Rosyjskie służby biorą odwet na Europie

To już nie są pojedyncze prowokacje, lecz systematyczna, agresywna kampania. Rosyjskie służby specjalne powróciły do metod rodem z czasów Stalina — wybuchy, podpalenia, sabotaże i zabójstwa znów stały się elementem państwowej strategii Kremla. Zdaniem rosyjskiej dziennikarki śledczej Iriny Borogan, Rosja oficjalnie traktuje Zachód jak wroga, a Europa wciąż udaje, że nie bierze udziału w wojnie.

Ataki sabotażowe, takie jak podpalenia, wykolejenia pociągów czy ataki na infrastrukturę, są coraz częstsze i… coraz tańsze. Rosja wykorzystuje sieci społeczne, by za kilkadziesiąt euro zlecać działania przypadkowym osobom. Tymczasem zachodnie służby, choć mniejsze i ostrożniejsze, mają trudności z nadążeniem za skalą i intensywnością rosyjskich operacji.

Według Borogan, rosyjskie służby nie kierują się już obawą o demaskację – agenci działają z terenu Rosji, chronieni przez władze i bez obaw o konsekwencje. Celem nie jest jeden wielki cios, ale ciągłe testowanie odporności Europy: zmęczyć społeczeństwa, zasiać chaos, doprowadzić do rezygnacji z poparcia dla Ukrainy.

To „trzecia runda” wojny wywiadowczej, jak nazywa ją Borogan. Po sukcesach sowieckich służb w XX wieku i porażkach z lat 90., Rosja znów chce wygrać — tym razem prowadząc „wojnę cieni”, która rozgrywa się tu i teraz, na naszych oczach.

Leave a Comment