74-letnia pani Elżbieta otrzymuje 770 złotych emerytury. Od lat żyje w domu, który w połowie się zawalił, a dziś nadaje się już tylko do opuszczenia. Kobieta zajmuje jedną izbę, do której podczas deszczu wlewa się woda. Nie ma ogrzewania, bieżącej wody ani bezpiecznych warunków do życia.
Sprawa wyszła na jaw dzięki interwencji pani Agnieszki, która zaalarmowała redakcję programu „Uwaga!” TVN. – Z sufitu leje się woda, łóżko jest mokre. Ta kobieta została zupełnie sama, a w tym domu może dojść do tragedii – relacjonowała.
Pani Elżbieta mieszka w budynku z końca XIX wieku, należącym niegdyś do jej rodziny. Po śmierci bliskich nie była w stanie utrzymywać nieruchomości. Z czasem stan domu dramatycznie się pogarszał, a ubiegłoroczna powódź tylko przyspieszyła proces niszczenia.
– Jak są ulewy, nie śpię w nocy. Woda leje się z góry, trzeba ją cały czas wylewać – opowiada seniorka. Z całego domu została jej tylko jedna izba, reszta pomieszczeń jest niedostępna i zawalona.
We wrześniu ubiegłego roku nadzór budowlany wydał decyzję o natychmiastowym opuszczeniu budynku, który groził zawaleniem. Informacja została przekazana burmistrzowi Piechowic jako organowi zobowiązanemu do zapewnienia lokalu zastępczego.
Mimo to pani Elżbieta przez wiele miesięcy bezskutecznie prosiła o pomoc. – Mówiono mi, żebym poszła do opieki albo wynajęła mieszkanie. A mnie na to po prostu nie stać – relacjonuje. Jak twierdzi, po powodzi nikt z pomocy społecznej nawet do niej nie zajrzał.
Zdaniem ekspertów sytuacja ta jest rażącym zaniedbaniem. – Decyzja o wyłączeniu budynku z użytkowania oznacza, że ta kobieta formalnie jest osobą bezdomną i należy jej się natychmiastowa pomoc – podkreśla prof. Anna Weissbrot-Kozziarska.
Po roku od decyzji urzędów pojawiła się wreszcie nadzieja. Burmistrz Piechowic zapowiedział, że lokal dla pani Elżbiety jest na finiszu remontu i wkrótce zostanie jej przekazany. – Tyle już wytrzymałam, to jeszcze kilka dni dam radę – mówi seniorka.
Aby przeżyć, kobieta dorabia w pensjonacie w Szklarskiej Porębie, sprzątając pokoje i pomagając w kuchni. W ostatnim czasie pomoc zaczęli też okazywać zwykli mieszkańcy, poruszeni jej dramatem.