Dwa dni rozmów o Ukrainie. Twardy opór Kijowa i sygnały niepokoju z Berlina

Choć po berlińskim szczycie w sprawie Ukrainy europejscy liderzy wypowiadali się z umiarkowanym optymizmem, nastroje w Kijowie są dalekie od entuzjazmu. Ukraińskie media i komentatorzy ostrzegają, że rozmowy mogą skończyć się poważnym politycznym wstrząsem – a wszystko przez jeden temat: okupowane terytoria.

Według doniesień “Kyiv Post”, uczestnicy rozmów twierdzą, że udało się osiągnąć porozumienie w 90% kluczowych spraw. Jednak pozostałe 10% to prawdziwa „mina” – czyli kwestia uznania rosyjskich zdobyczy terytorialnych, na co Kijów nie chce przystać.

„Cena za pokój” może być zbyt wysoka

Waszyngton proponuje Ukrainie gwarancje bezpieczeństwa wzorowane na artykule 5 NATO – bez formalnego członkostwa. W tle pojawia się jednak niepokojąca wizja kompromisu polegającego na uznaniu rosyjskiej kontroli nad częścią Donbasu.

Steven Pifer, były ambasador USA w Kijowie, ostrzegł, że Zachód nie powinien akceptować „grabieży terytorialnej”. Portal RBK-Ukraina dodaje, że Moskwa chce, by ukraińskie siły opuściły kontrolowaną część obwodu donieckiego – bez walki.

W zamian USA proponują „wolną strefę ekonomiczną”, która dla Rosji miałaby status „strefy zdemilitaryzowanej”. Kijów odrzuca te pomysły – a prezydent Zełenski rozważa nawet przeprowadzenie ogólnonarodowego referendum w tej sprawie.

Eksperci ostrzegają: nie oczekujcie cudów

Znany analityk Wołodymyr Fesenko stwierdził, że choć Ukraina i USA są bliskie porozumienia, to Kreml prawdopodobnie odrzuci większość uzgodnionych punktów. – W sprawie terytoriów nie widzę żadnej możliwości kompromisu – zaznaczył.

Publicysta Witalij Portnikow podkreślił, że bez udziału Rosji realnego pokoju nie będzie, a ewentualne wycofanie wojsk ukraińskich z Donbasu może zostać wykorzystane przez Moskwę jako element destabilizacji.

Wnioski z Berlina są gorzkie: droga do zakończenia wojny może być krótsza niż się wydaje, ale tylko jeśli Ukraina zapłaci cenę, której zapłacić nie chce.

Leave a Comment