Bogacz wynajął pokojówkę jako „element dekoracyjny” do negocjacji.

Przy stole zapadła ciężka cisza, niczym przed burzą.

Prawnik zamrugał na moment. Wspólnik lekko pochylił się do przodu. Stelian zamarł z ręką na szklance.

— Co masz na myśli? — zapytał powoli wspólnik.

Olga odchrząknęła.

— W tej formie termin ten można interpretować jakkolwiek chce każda ze stron. Opóźnienia mogą łatwo doprowadzić do pozwów sądowych. A kary są sformułowane… niejasno.

Prawnik spróbował się uśmiechnąć.

— Proszę pani, nie sądzę, żebyśmy powinni wchodzić w szczegóły techniczne.

— Właśnie w tym problem — odpowiedziała spokojnie. — Brakuje szczegółów.

Stelian wybuchnął:

— Olga, proszę…

Ale było za późno.

Wspólnik wziął umowę i zaczął ją uważnie czytać, linijka po linijce. Z każdą stroną jego brwi marszczyły się coraz bardziej.

— Ciekawe — powiedział w końcu. Bardzo ciekawe. Jest tu kilka niejednoznacznych sformułowań.

Prawnik gwałtownie zamknął teczkę.

— Standardowe.

— Standardowe dla kogo? — zapytała Olga. Dla tego, który przegrywa?

Nikt jej nie odpowiedział.

Partner odchylił się do tyłu i długo patrzył na Steliana.

— Proszę pana, negocjuję od dwudziestu lat. Wiele widziałem. Ale nie lubię, gdy mnie wodzi za nos.

Stelian zbladł.

— To nieporozumienie…

— Nie, to ryzyko — przerwał partnerowi. Ryzyko, którego nie podejmuję.

Przesunął umowę do środka.

— Negocjacje zawieszone.

Wstał i wyszedł, nic więcej nie mówiąc.

Prawnik poszedł za nim, wyraźnie zirytowany.

Stelian pozostał na krześle, zgarbiony. Po raz pierwszy nie wyglądał już na pewnego siebie. Wyglądał jak ktoś, kto właśnie zobaczył, jak wszystko, co zbudował, wali się w gruzy.

„Czy ty w ogóle wiesz, co zrobiłeś?” wyszeptał przez zęby.

Olga powoli wstała.

„Zadałam pytanie”.

„Zrujnowałeś mój biznes!”

Spojrzała mu prosto w oczy.

„Twój biznes opierał się na pułapkach. Ktoś musiał je zobaczyć”.

Wyszedł z restauracji pewnym krokiem, mimo że bolały go nogi.

Dwa tygodnie później Olga odebrała telefon.

Od jego partnera negocjacyjnego.

„Sprawdziłem umowę z innymi prawnikami. Miałeś rację. Cała struktura była ryzykowna. Szukam kogoś, kto potrafi czytać, a nie tylko podpisywać. Czy rozważyłby Pan współpracę z nami? Konsultant. Dobre zarobki. Prawnik.

Olga odłożyła słuchawkę i uśmiechnęła się po raz pierwszy od dawna.

W tym samym miesiącu zapłaciła ratę. Zabrała mamę na porządne badanie kontrolne do prywatnej kliniki. Kupiła sobie wygodne, nowe buty.

Stelian?

Straciła umowę. Straciła zaufanie inwestorów. A ostatecznie firmy.

Bo czasami to nie hałas niszczy kariery.

Ale proste pytanie, zadane przez człowieka, którego uważałeś za niewidzialnego.

Leave a Comment