Zaraz po objęciu urzędu przez Karola Nawrockiego w sierpniu 2025 roku rozpoczęła się symboliczna przebudowa serca władzy państwowej. Decyzja o usunięciu legendarnego Okrągłego Stołu z Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego to nie tylko zmiana wystroju – to manifest politycznego kierunku, który wywołał burzę komentarzy.
Prezydent jasno zadeklarował, że w jego wizji nie ma miejsca dla symboli „politycznego kompromisu”. Jego zdaniem Polska powinna dziś oddawać hołd tym, którzy walczyli o wolność, a nie wspomnieniom postkomunistycznej transformacji. „Czas skończyć z idealizowaniem Okrągłego Stołu. Niech żyje wolna Polska!” – ogłosił Nawrocki, zaznaczając, że mebel trafi do Muzeum Historii Polski.
Decyzja spotkała się z ostrą krytyką środowisk liberalnych i części opozycji. Marcin Kierwiński określił gest jako wymowny i bolesny symbolicznie. Jarosław Wałęsa wytknął prezydentowi hipokryzję, a Radosław Sikorski na portalu X skwitował sprawę jednym zdaniem: „Jedni walczyli z komuną, innym został Okrągły Stół”.
Jednak to Monika Olejnik najcelniej podsumowała całą sytuację. Na swoim profilu społecznościowym opublikowała wymowną fotografię z komentarzem: „Niestety, część psów nadal na łańcuchach, a ‘Okrągły Stół’ — symbol dialogu, rozmontowany na części w Pałacu Prezydenckim. Dobrze, że nie trafił na opałkę, tylko do muzeum”. Dziennikarka uderzyła w sedno, porównując los stołu do losu ustawy łańcuchowej zawetowanej przez prezydenta.
Olejnik ostrzegła też przed lekceważeniem demokratycznych fundamentów: „Demokracja nie spadła z nieba, wymaga nieustannej troski i szacunku!” – przypomniała, cytując Lecha Kaczyńskiego, który uznawał porozumienie przy Okrągłym Stole za historyczną konieczność.