Miłość, rodzina i cuda w odosobnionym domu: Gena odzyskuje zdrowie i szczęście dzięki Lenie


– Gena, czy naprawdę jesteś pewien, co robisz? – zapytała matka, marszcząc czoło.

– Mamo… – westchnął Gennadij spokojnie.

– Wiesz przecież, że ona jest z tobą tylko dla pieniędzy, prawda?

Gennadij zamknął oczy i głęboko odetchnął.

– Mamo, mylisz się. Ale nie będę z tobą dyskutować. Możesz myśleć, co chcesz. Nie zależy nam na wystawnym ślubie.

– Gena, przestań. Jestem pewna, że cię wykorzystuje. Wiesz o tym. Ta dziewczyna…

– Mamo, proszę, przestań. Lena i ja znamy się ponad pięć lat i dobrze przemyśleliśmy tę decyzję.

– Chcę tylko, żebyś zrozumiał: niezależnie od wszystkiego, jesteś bardzo atrakcyjnym partią. Każda kobieta chciałaby cię poślubić. Znasz nasz status.

Gennadij opuścił wzrok, zmęczony.

– Mamo, co dla ciebie ważniejsze: nasz status czy moje szczęście?

Anna Nikolaevna spojrzała na męża bezradnie.

– Sasha, dlaczego milczysz?

Aleksandr odłożył gazetę i uśmiechnął się.

– Anna, masz jedną wadę: pamiętasz o mnie tylko wtedy, gdy jesteś w kłopocie. Przez resztę życia podejmujesz decyzje sama, od dwudziestu siedmiu lat. A kiedy te decyzje powodują problemy, zawsze mnie obwiniasz.

Anna zmrużyła oczy.

– Skończyłeś? Powiedz coś sensownego.

– Gena jest dorosłym i rozsądnym człowiekiem. Nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy przeszkadzać mu w małżeństwie z Leną. Wygląda na dobrą dziewczynę.

– Jak możesz powiedzieć „dobrą”! Dzisiaj nie ma porządnych ludzi bez pieniędzy.

– Nawet ty nie zawsze miałaś pieniądze, pamiętasz?

Anna Nikolaevna była wściekła.

– Sasha, jesteś nieodpowiedzialny! Nasz syn zrujnuje sobie życie!

– Spokojnie. Nic strasznego się nie dzieje. Będzie kontynuował leczenie, a może młoda żona nawet pozytywnie na niego wpłynie. Nie rozumiem, dlaczego się tak martwisz.

Anna Nikolaevna wyszła z pomieszczenia w gniewie, a Gennadij powoli wstał.

– Dziękuję, tato.

– Jak się czujesz?

– Dobrze, nie martw się.

Kiedy Gena miał siedemnaście lat, zdarzyło się coś dziwnego, a lekarze nie mogli postawić jasnej diagnozy. Przechodzili od jednej hipotezy do drugiej, a leczenie pomagało tylko częściowo. Jak powiedział jeden profesor:

– Wygląda na to, że wasz syn utracił zdolność do walki z chorobami. Gdybyśmy żyli w XIX wieku, powiedziałbym, że to jakaś klątwa. Ale żyjemy w nowoczesnym świecie, więc pozostaje nam tylko obserwować.

Aleksandr wiedział, że nie wszystkie problemy da się rozwiązać pieniędzmi, ale mimo to wydawał ogromne sumy na leczenie w najlepszych klinikach, aż Gennadij poprosił:

– Proszę, pozwólcie mi odpocząć. Zapomniałem, jak wygląda nasz salon i kiedy ostatnio spałem w swoim łóżku.

Niespodziewanie matka, która zawsze nalegała na leczenie, wsparła syna:

– Sasha, może powinniśmy pozwolić Gena odpocząć? I tak będziemy stosować się do zaleceń lekarzy.

Aleksandr był gotów interweniować, gdyby pojawiła się najmniejsza poprawa. Ale nic się nie zmieniało. W domu Gena czuł się lepiej: apetyt wrócił, a nawet przybrał na wadze.

Od tego czasu odwiedzał klinikę dwa razy w roku na badania, po czym wracał do domu z nowymi zaleceniami.

Gena w końcu ukończył studia, głównie dzięki finansowemu wsparciu ojca. Nie był złym studentem, ale częste nieobecności nie były dobrze widziane, a zdrowie często zmuszało go do opuszczania zajęć.

Poznał Lenę na uniwersytecie. Byli przyjaciółmi przez cały ten czas, a dopiero niedawno Lena wyznała mu swoje uczucia, sprawiając, że Gena poczuł się, jakby dostał skrzydeł.

Ślub okazał się bardziej wystawny, niż ktokolwiek przewidywał. Matka Gena przygotowała uroczystość tak, że wyglądało to, jakby zaproszono całe miasto. Lena cały czas się uśmiechała, starając się ignorować napiętą atmosferę.

Relacje między matką Leny, Galiną Ivanovną, a Anną Nikolaevną nie zaczęły się dobrze. Anna uważała, że Galina, bez statusu i pieniędzy, powinna kłaniać się ich rodzinie. Ale nic takiego się nie stało, a Galina zachowała dystans.

Kulminacyjnym momentem wieczoru był moment wręczania prezentów. Gdy matka Leny ogłosiła, że podaruje nowożeńcom domek należący do dziadka, położony w rezerwacie przyrody, Anna Nikolaevna nie mogła powstrzymać komentarza:

– Boże, jak można nazywać tę ruderię najwspanialszym prezentem?!

Gena spojrzał na matkę:

– Mamo, dość.

– Dość? Gena? Już nic nie możemy zrobić!

Kilka dni po ślubie Gena powiedział rodzicom:

– Mamo, tato, Lena i ja zdecydowaliśmy, że zamieszkamy w domu, który podarowała nam Galina Ivanovna.

Anna Nikolaevna prawie zemdlała:

– Zwariowaliście?! To Lena na ciebie wpływa? Chce cię odciągnąć od leczenia, żebyś umarł wcześniej i zabrała spadek!

Aleksandr zmarszczył brwi:

– Co ty mówisz, Anna? Straciłaś rozum?

Anna wybuchła:

– Mam całkowicie rację! Wiesz, że Gennadij musi być pod stałą opieką medyczną. A on chce się przenieść w odludne miejsce! Nie pozwolę na to!

– Mamy już bilety – odpowiedział spokojnie Gena.

– Dobrze – odparła chłodno Anna – to już nie przychodź po moją pomoc. Niech zajmie się wami wasza nowa rodzina.

– Gen, nie gniewaj się na mamę, znasz ją. Przejdzie jej. Jeśli będziesz potrzebował czegokolwiek, dzwoń, pomogę.

– Dzięki, tato.

– Mogę zapytać, dlaczego zdecydowaliście się tam mieszkać? Twoja matka ma rację – miejsce jest naprawdę odległe.

Gena uśmiechnął się:

– Tato, może nie uwierzysz, ale są tam źródła lecznicze. Lena i jej matka są przekonane, że to mi pomoże. Szczerze, nie jestem pewien, ale spróbować warto.

– Jesteś zbyt sceptyczny. Czasami to, czego nie da się wyjaśnić, naprawdę działa. Powodzenia wam.

Gdy dotarli do domu, Gena był zaskoczony:

– Całe to miejsce jest porośnięte roślinnością.

Lena uśmiechnęła się:

– Tak, nikt tu nie mieszkał od pięciu lat. Nie martw się, odpoczniemy trochę i zaczniemy pracę.

Lena otworzyła drzwi i weszli do środka. Dom był przytulny, niemal bez kurzu, co wydało się Genie dziwne. Był tak zmęczony, że usiadł na kanapie i zasnął w kilka minut.

Po raz pierwszy Lena zaczęła porządkować dom, a Gena pomagał, jak mógł. Zdziwiło go, że czuje się lepiej, jakby odzyskał energię. Tydzień później po raz pierwszy od dawna zjadł cały obiad i zdziwił się:

– Nie rozumiem jak, ale udało mi się zjeść wszystko!

Lena uśmiechnęła się:

– Wierz mi, w takich miejscach zdarzają się cuda.

Gena spojrzał ciekawie:

– Dlaczego tak mówisz?

– Jako dziecko często tu przyjeżdżałam i widziałam wiele niezwykłych rzeczy.

– Może miejscowe dzieci cię goniły!

– Przestań – śmiała się Lena – A jutro czeka cię niespodzianka!

Następnego dnia miało przyjść coś interesującego, ale Gena nie udało się dowiedzieć, co to było, mimo że starał się wydobyć informacje od Leny. Zasnęli z uśmiechem na twarzach, szczęśliwie obejmując się.

– Sasha, nie rozumiem, dlaczego nic nie robisz! Minęło sześć miesięcy odkąd Lena zabrała naszego syna i wydajesz się obojętny – burczała Anna Nikolaevna.

Aleksandr Semenovič spojrzał na dokumenty:

– Co proponujesz? Wezwać ratowników i siłą przywieźć go do domu? Nie zapominaj, że jest teraz żonaty i ma własne życie.

Anna Nikolaevna tupnęła oburzona:

– Bzdury! Powinien być hospitalizowany miesiąc temu, a jak tylko mówię o leczeniu, twierdzi, że wszystko w porządku i odkłada rozmowę. Jak może być dobrze bez leczenia?! – krzyczała.

Aleksandr wiedział, że za jej irytacją kryje się troska o syna. Odłożył papiery i zaproponował:

– Jeśli tak się martwisz, pojedźmy do nich i zobaczymy, jak żyją.

Anna zawahała się, potem uśmiechnęła:

– To byłoby wspaniałe.

– W takim razie spakuj walizki, sprawdzę drogę z Geną i jutro wyjeżdżamy.

Dotarli do wioski pod wieczór.

– O Boże, jaki zniszczony dom! – westchnęła Anna Nikolaevna.

Aleksandr uśmiechnął się:

– Podoba mi się. Natura nietknięta, brak śmieci, nic zbędnego. O, patrz, właśnie przebiegł królik!

Anna patrzyła zdziwiona:

– Wygląda jak zoo! Nie zdziwiłabym się, gdyby pojawiły się tu niedźwiedzie.

Sasha się roześmiał:

– Wygląda na to, że dotarliśmy.

W tym momencie brama się otworzyła i Gena wyszedł im naprzeciw. Anna Nikolaevna zaniemówiła, a Aleksandr szeroko otworzył usta. Przed nimi stał młody, zdrowy i silny mężczyzna, nic wspólnego z wychudzonym chłopakiem sprzed lat.

– Mamo, tato, jak bardzo za wami tęskniłem! – zawołał Gena.

Odwzajemnili przytulenie, a Anna Nikolaevna płakała ze wzruszenia.

– Genocka, zobacz, jak się zmieniłeś!

– Mamo, to wszystko zasługa Leny. I… pszczół. Nie uwierzysz, jak fascynujące to jest.

Lena wyszła na ganek, uśmiechnięta i promienna. Przytuliła także rodziców męża.

– Dziękuję, kochana. Zrobiłaś to, czego nie udało się najlepszym lekarzom – powiedziała Anna Nikolaevna z łzami w oczach.

Po powitaniu w końcu rozładowali samochód i rozpakowali wszystkie prezenty. Lena zaprosiła wszystkich do stołu. Anna patrzyła z zainteresowaniem na dania, przypominające jej dzieciństwo: wszystko wyglądało tak smacznie i apetycznie.

Gena przyniósł butelkę:

– Tato, oto domowy miód pitny.

Aleksandr się uśmiechnął:

– Naprawdę jesteście gospodarzami, macie wszystko!

Wszyscy spróbowali miodu, oprócz Leny. Anna Nikolaevna zauważyła to i powiedziała zawiedziona:

– Co się stało, nadal nam się obrazasz? Nie chcesz nawet wznieść toastu za naszą wizytę?

Lena zaczerwieniła się:

– Nie mogę.

Anna spojrzała zaskoczona na Genę:

– Jesteś chory?

Gena uśmiechnął się:

– Czekamy na dziecko. Więc mamo, przygotuj się na zostanie babcią!

Anna nie mogła uwierzyć w napływ łez. Płakali, obejmując się, potem znowu płakali. Niespodziewanie Anna oznajmiła zdecydowanie:

– Dobrze, zostanę tu na kilka tygodni. Muszę kupić kilka rzeczy i pomóc trochę. Sasha, od dawna proponujesz mi samochód, prawda? Kup go! I weź duży, żebym mogła zabrać coś dla wnuka, zanim się urodzi. Zawieziemy Lenę do miasta, żeby urodziła w dobrej klinice.

Wszyscy się roześmiali, a Anna Nikolaevna poczuła lekkie zakłopotanie:

– Cóż, chcę tylko tego, co najlepsze!

Lena podeszła i uściskała ją:

– Posłucham cię. Genka nic nie rozumie w tych sprawach, a ja się trochę boję.

Anna uśmiechnęła się, przytulając ją mocno:

– Spokojnie, wszystko będzie dobrze.

Leave a Comment