Wokół słów Jarosława Kaczyńskiego wybuchła kolejna polityczna burza — tym razem chodzi o szokujące oskarżenie, które okazało się nieprawdziwe.
Podczas wystąpienia w Sejmie lider PiS ostro skrytykował zwycięzcę wyborów na Węgrzech, Pétera Magyara. W swojej wypowiedzi przytoczył między innymi drastyczną historię, według której polityk miał dopuścić się okrutnego czynu wobec zwierzęcia. Jak się jednak okazało, ta informacja nie miała nic wspólnego z rzeczywistością.
Źródłem doniesień był mało wiarygodny portal internetowy, utworzony tuż przed wyborami, a ilustrujące sprawę zdjęcie zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Cała historia była fałszywa.
Do sprawy odniósł się rzecznik PiS, Rafał Bochenek, który przyznał, że w natłoku różnych materiałów jedna z informacji przekazywanych przez prezesa partii „okazała się nieprawdziwa”. Jednocześnie zaznaczył, że inne zarzuty wobec Magyara — jego zdaniem — pozostają aktualne.
Sytuacja szybko wywołała reakcję politycznych przeciwników. Krzysztof Brejza z Koalicji Obywatelskiej zapowiedział skierowanie sprawy do sejmowej Komisji Etyki, zarzucając Kaczyńskiemu rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i stosowanie polityki opartej na insynuacjach.
Cała sprawa pokazuje, jak łatwo niezweryfikowane treści mogą przedostać się do debaty publicznej — i jak poważne mogą być tego konsekwencje.