Prezydent Karol Nawrocki w głośnym wywiadzie dla Kanału Zero odniósł się do zarzutów, jakie padły pod jego adresem ze strony marszałka Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Rozmowa szybko przerodziła się w ostrą wymianę politycznych ciosów, pełną emocji i mocnych oskarżeń.
W trakcie wywiadu prezydent stanowczo zaprzeczył sugestiom, jakoby miał jakiekolwiek prorosyjskie sympatie. Podkreślił, że od lat jego działalność związana jest z walką z rosyjską propagandą, a także przypomniał swoje wcześniejsze wystąpienia o charakterze antykomunistycznym. Jednocześnie wytknął swoim przeciwnikom politycznym dawne wypowiedzi i działania wobec Rosji, sugerując, że to oni w przeszłości prezentowali bardziej przychylne stanowisko wobec Kremla.
Największe emocje wywołał jednak moment, gdy odniósł się bezpośrednio do słów Czarzastego, który wcześniej skrytykował jego wizytę na Węgrzech i użył bardzo ostrych określeń. Prezydent nie pozostał dłużny – zasugerował, że gdyby powiedział wszystko, co naprawdę myśli o marszałku, musiałby „wyjść z roli prezydenta”.
W dalszej części wypowiedzi przypomniał przeszłość polityczną lidera Lewicy, wskazując na jego członkostwo w dawnej partii komunistycznej. Odniósł się też do sporów o interpretację historii, zarzucając mu określone poglądy dotyczące powojennych wydarzeń w Polsce.
Kulminacją była emocjonalna reakcja prezydenta – przyznał wprost, że wobec tych zarzutów odczuwa „żenadę”, określając całą sytuację jako coś pomiędzy smutkiem a polityczną tragikomedią. Na koniec przypomniał, że znalazł się na rosyjskiej liście sankcyjnej, co – jego zdaniem – całkowicie podważa oskarżenia o sprzyjanie Kremlowi.