Rekordowa suma zebrana na pomoc dzieciom z chorobami nowotworowymi stała się symbolem nowej fali polskiej solidarności. O tym, dlaczego inicjatywa Bedoesa 2115 i Łatwoganga tak mocno poruszyła kraj, wypowiedział się prezydent Karol Nawrocki. Wskazał on jeden kluczowy element, który zadecydował o tym bezprecedensowym sukcesie.
Skala pomocy i konkretne liczby akcji
Informacje zebrane na oficjalnej stronie projektu „Diss na Raka” wskazują na ogromną skalę zaangażowania społecznego. Zadeklarowana kwota wsparcia na dzień 27 kwietnia 2026 roku osiągnęła poziom 282 741 778,76 zł.
Fundacja Cancer Fighters, we współpracy z Bedoesem 2115 i Łatwogangiem, zajmuje się obecnie rozliczaniem tych środków oraz uzupełnianiem zbiórek swoich podopiecznych. Jak wynika ze strony fundacji, do końca kwietnia wydatkowano już 6 872 706,00 zł na najpilniejsze potrzeby pacjentów.
Organizatorzy podkreślają, że choć główny etap zbiórki dobiegł końca, działania fundacji trwają nadal, aby każda złotówka trafiła tam, gdzie jest najbardziej potrzebna.
Prezydent o sile autentyczności i braku PR-u
Prezydent Nawrocki odniósł się do akcji w wywiadzie z wPolsce24, wskazując na coś, czego nie da się zaplanować w żadnej agencji PR.
„Myślę, że Polacy po prostu są w stanie docenić autentyczność i te dwa przykłady czy trzy przykłady, które panowie redaktorzy poruszacie, są tego chyba najlepszym dowodem” – stwierdził prezydent.
Kontynuując wątek, Karol Nawrocki dodał:
„Ta zbiórka też przecież była kwestią płynącą z serca, z potrzeby, z chęci pomocy. Nie trzeba było wokół niej tworzyć czy specjalnych struktur, czy konkretnego nienaturalnego PR-u, czy niepotrzebnych gestów”.
Według niego to właśnie szczerość intencji, a nie żadna przemyślana strategia komunikacyjna, stała za tym bezprecedensowym wynikiem.
Spontaniczność jako klucz do rekordowych wyników
Nawrocki zwrócił uwagę, że organizatorzy nie budowali wokół akcji żadnych sztucznych struktur ani niepotrzebnego, wyreżyserowanego wizerunku.
„Nie trzeba było wokół niej tworzyć czy specjalnych struktur, czy konkretnego nienaturalnego PR-u, czy niepotrzebnych gestów” – podkreślił.
W jego ocenie właśnie ta prostota i oddolny charakter inicjatywy sprawiły, że miliony Polaków zdecydowały się sięgnąć do kieszeni.
„To było na tyle spontaniczne, a osiągnęło tak doskonałe wyniki finansowe i przyniosło konkretną pomoc, że Polacy zdaje się to docenili” − podsumował głowa państwa.
Słowa prezydenta brzmią jak potwierdzenie, że w dobie przesytu reklamą i wizerunkową polityką, zwykła ludzka szczerość wciąż potrafi poruszyć tłumy lepiej niż jakikolwiek budżet marketingowy.