Pentagon wstrzymał przerzut wojsk do Polski? Amerykańscy urzędnicy zaskoczeni

Pentagon miał wstrzymać planowane rotacyjne przemieszczenie ponad 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Doniesienia amerykańskich mediów wywołały niepokój zarówno w Europie, jak i w samym Pentagonie, bo decyzja miała zapaść nagle – w momencie, gdy część sprzętu i wojsk była już przygotowywana do wyjazdu. Choć polskie MON zapewnia, że liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce się nie zmienia, sprawa wywołała falę pytań o przyszłość obecności USA na wschodniej flance NATO.

Pentagon nagle wstrzymał przerzut wojsk do Polski
Agencja Reuters poinformowała w piątek, powołując się na dwóch urzędników amerykańskich, że Pentagon anulował plan rotacyjnego przemieszczenia około 4 tys. żołnierzy USA do Polski. Tym samym potwierdziły się wcześniejsze doniesienia portalu Army Times oraz dziennika “The Wall Street Journal”, które już wcześniej informowały o nagłym wstrzymaniu operacji.

Według Army Times chodziło o 2. Pancerną Brygadową Grupę Bojową z 1. Dywizji Kawalerii. Formacja liczy ponad 4 tys. żołnierzy i miała zostać wysłana do Polski wraz ze sprzętem w ramach dziewięciomiesięcznej misji szkoleniowej oraz wzmacniania wschodniej flanki NATO. Reuters podał, że rzecznik Pentagonu odmówił komentarza, a jeden z amerykańskich urzędników przyznał, że Kongres nie został jeszcze oficjalnie poinformowany o decyzji.

Według rozmówców Reutersa ruch może być częścią szerszego planu administracji USA dotyczącego reorganizacji obecności wojskowej w Europie. Chodzi m.in. o wcześniej zapowiedziane wycofanie około 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Agencja zwróciła uwagę, że w praktyce może to oznaczać zmianę sposobu rozmieszczania wojsk, a nie całkowite ograniczenie obecności USA w Polsce. Nie zmienia to jednak faktu, że sama decyzja wywołała zaskoczenie, ponieważ – jak podkreślają media zza oceanu – przygotowania do misji były już zaawansowane.

„Nie mieliśmy pojęcia”. Niepokój w Pentagonie i wśród sojuszników
Sprawa odbiła się szerokim echem również wśród amerykańskich i europejskich urzędników. Jak podało POLITICO, cytowane przez Onet, decyzja sekretarza obrony Pete’a Hegsetha miała zaskoczyć nawet część personelu Pentagonu.

Nie mieliśmy pojęcia, że coś takiego nastąpi – miał mówić jeden z amerykańskich urzędników.

Według relacji POLITICO w ostatnich godzinach przed ujawnieniem sprawy europejscy i amerykańscy urzędnicy prowadzili intensywne rozmowy telefoniczne, próbując ustalić powody decyzji oraz dowiedzieć się, czy administracja Donalda Trumpa planuje kolejne podobne ruchy wobec Europy. Szczególne zdziwienie miało budzić to, że Polska była dotąd przedstawiana przez administrację USA jako “wzorowy sojusznik” NATO, głównie ze względu na wysokie wydatki na obronność.

Media podkreślają również, że decyzja zapadła w momencie napiętej sytuacji geopolitycznej i dyskusji o przyszłości zaangażowania USA w Europie. Były dowódca armii USA w Europie gen. Ben Hodges ostrzegł, że obecność amerykańskich wojsk na kontynencie pełni kluczową funkcję odstraszania Rosji. Generał stwierdził, że rola amerykańskich wojsk w Europie “polega na odstraszaniu Rosjan, ochronie strategicznych interesów Ameryki i zapewnieniu sojusznikom bezpieczeństwa”. Stwierdził też, że ”teraz bardzo ważny element, który miał być częścią tego odstraszania, zniknął”.

POLITICO zauważyło, że część europejskich polityków obawia się, iż takie działania mogą zostać odebrane przez Moskwę jako sygnał osłabienia zaangażowania USA w bezpieczeństwo regionu. Inni przedstawiciele NATO starali się jednak tonować nastroje, przypominając, że siły rotacyjne nie są podstawą długoterminowych planów obronnych Sojuszu.

Ta sprawa nie dotyczy Polski – wiąże się z zapowiadaną wcześniej zmianą obecności części sił zbrojnych USA w Europie. Szybko rozwijające się zdolności Sił Zbrojnych RP i obecność sił USA w Polsce wzmacniają wschodnią flankę NATO. https://t.co/6nxWoEozZX

— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) May 13, 2026
Polska reaguje. MON uspokaja po doniesieniach z USA
Do wcześniejszych medialnych doniesień odniósł się wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef MON zapewnił, że liczebność amerykańskiego kontyngentu w Polsce pozostaje bez zmian i nadal wynosi około 10 tys. żołnierzy. Jak tłumaczył, działania prowadzone przez administrację USA mają charakter reorganizacji i mogą oznaczać jedynie zmianę jednostek kierowanych do poszczególnych państw.

Ta sprawa nie dotyczy Polski — napisał Kosiniak-Kamysz w mediach społecznościowych.

Wicepremier dodał również, że sprawa wiąże się z zapowiadaną wcześniej zmianą obecności części sił zbrojnych USA w Europie i odnosi się do szerszego przeglądu amerykańskiej obecności wojskowej na kontynencie.

Eksperci zwracają uwagę, że Polska pozostaje jednym z najważniejszych partnerów USA w NATO. Jednocześnie w ostatnich badaniach opinii publicznej większość Polaków deklarowała poparcie dla utrzymywania amerykańskiej obecności wojskowej w kraju.

Mimo uspokajających deklaracji Warszawy, sprawa ponownie uruchomiła debatę o przyszłości bezpieczeństwa Europy i możliwym ograniczaniu amerykańskiego zaangażowania na kontynencie. Były fiński urzędnik Joel Linnainmaki ocenił, że byłoby to “poważne wyzwanie dla bezpieczeństwa Europy i destrukcyjny sposób przerzucania odpowiedzialności na Europejczyków”. Z kolei przedstawiciele NATO podkreślają, że równolegle rośnie obecność wojsk Kanady, Niemiec i Francji na wschodniej flance Sojuszu.

Leave a Comment