Karol Nawrocki rozmawiał z Donaldem Trumpem o obecności amerykańskich wojsk w Polsce – ujawnił Marcin Przydacz. To reakcja na głośną dyskusję dotyczącą odwołania rotacji około 4 tys. żołnierzy USA do Polski. Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta przekazał też, że Pałac Prezydencki pozostaje w kontakcie z Białym Domem i Narodową Radą Bezpieczeństwa.
Odwołanie wojsk USA do Polski. Rząd uspokaja po decyzji Pentagonu
Od kilku dni jednym z najgłośniejszych tematów w polskiej polityce pozostaje kwestia zmian dotyczących obecności wojsk USA w Polsce. Dyskusja wybuchła po informacjach o odwołaniu rotacji około 4 tys. amerykańskich żołnierzy, którzy mieli zostać przesunięci do naszego kraju. Sprawa szybko wywołała reakcje zarówno ze strony rządu, jak i polityków związanych z prezydentem.
Premier Donald Tusk próbował uspokajać nastroje i przekonywał, że sytuacja nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa.
– Nie wpłyną one na bezpieczeństwo Polski – podkreślił premier Donald Tusk, mówiąc o decyzjach dotyczących przesunięć wojsk USA.
Szef rządu zaznaczał jednocześnie, że cała operacja ma wyłącznie charakter logistyczny, a nie polityczny czy strategiczny.
Podobne stanowisko przedstawiło również Ministerstwo Obrony Narodowej. Szef MON zapewniał, że nie zapadły żadne decyzje dotyczące ograniczenia obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. Wypowiedzi te nie zakończyły jednak publicznej debaty, ponieważ coraz częściej pojawiały się pytania o rzeczywiste relacje Warszawy z administracją USA i o to, czy sygnały płynące z Pentagonu nie powinny budzić większego niepokoju.
W tle całej sprawy coraz mocniej wybrzmiewa także polityczny spór między obozem rządzącym a środowiskiem związanym z prezydentem. Kolejne komentarze pokazują, że temat wojsk sojuszniczych stał się elementem szerszej dyskusji o bezpieczeństwie państwa oraz relacjach Polski z najważniejszym partnerem militarnym w NATO.
Ważny ruch Pentagonu ws. Polski. Nawrocki rozmawiał o tym z Trumpem
Donald Tusk, fot. Andrzej Iwanczuk/East News
Marcin Przydacz zabrał głos ws. wojsk amerykańskich w Polsce
Do sprawy odniósł się szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz. W swoich wpisach i komentarzach przypomniał, że jeszcze przed 2015 r. w Polsce nie było większej obecności wojsk sojuszniczych. Jak zaznaczał, przełom nastąpił dopiero po rozpoczęciu rozmów prowadzonych z administracjami kolejnych amerykańskich prezydentów.
– Do 2015 r. nie stacjonowały w Polsce żadne większe siły sojusznicze – napisał Marcin Przydacz.
Szef prezydenckiego biura podkreślał, że proces wzmacniania obecności NATO w Polsce rozpoczął się od 2016 r. i był efektem współpracy z różnymi administracjami w Waszyngtonie.
– Decyzję wypracowywaliśmy w administracji Obamy, Bidena i Trumpa – dodał urzędnik.
Przydacz zasugerował jednocześnie, że problemy zaczęły pojawiać się po zmianie władzy w Polsce. W jego ocenie obecny rząd powinien działać bardziej zdecydowanie i aktywnie reagować na sygnały płynące ze Stanów Zjednoczonych. Wypowiedzi przedstawiciela kancelarii prezydenta wpisują się w coraz ostrzejszą wymianę zdań dotyczącą polityki bezpieczeństwa oraz relacji z administracją amerykańską.
W dyskusję włączył się także korespondent Radia RMF FM w USA Paweł Żuchowski. Dziennikarz zwrócił uwagę, że polityczne spory nie rozwiązują problemu i potrzebna jest przede wszystkim skuteczna komunikacja ze stroną amerykańską.
– Przepychanki nic nie dadzą – podkreślał dziennikarz RMF FM Paweł Żuchowski, apelując o wspólne działania władz w Warszawie.
Nawrocki rozmawiał z Trumpem o obecności wojsk USA w Polsce
Najważniejsze informacje pojawiły się jednak dopiero później, gdy Paweł Żuchowski zapytał publicznie, czy prezydent Karol Nawrocki zamierza rozmawiać z Donaldem Trumpem o sytuacji związanej z amerykańskimi żołnierzami. Na wpis dziennikarza odpowiedział Marcin Przydacz i ujawnił, że taki kontakt już miał miejsce.
– Pan prezydent rozmawiał z prezydentem USA o obecności wojsk sojuszniczych w Polsce przed paroma w zasadzie dniami. Ustalenia z tej rozmowy pozostają w mocy. Jeśli będzie konieczność, oczywiście nie wykluczamy dalszych kontaktów w odpowiednim czasie. Także i spotkań na odpowiednich szczeblach. Ja jestem w bezpośrednim kontakcie z Narodową Radą Bezpieczeństwa i Białym Domem. Także w ostatnich dniach – napisał Marcin Przydacz na platformie X.
To pierwszy sygnał sugerujący, że temat obecności amerykańskich wojsk był bezpośrednio omawiany przez Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem już po pojawieniu się niepokojących doniesień dotyczących rotacji żołnierzy. Wypowiedź szefa Biura Polityki Międzynarodowej pokazuje również, że kontakty między stroną polską a amerykańską mają być utrzymywane także w kolejnych dniach.
Przydacz skierował również apel pod adresem Ministerstwa Obrony Narodowej. Jak zaznaczył, resort powinien „pilnie” podjąć rozmowy z Pentagonem.
– Bo to Departament Wojny wysyła te sygnały, które tak niepokoją Polaków – stwierdził szef prezydenckiego biura Marcin Przydacz.
Dodał także, że potrzebna jest zmiana retoryki ze strony premiera Donalda Tuska i marszałka Sejmu, ponieważ obecny sposób komunikacji – jego zdaniem – szkodzi sytuacji.
Panie ministrze @marcin_przydacz , proste pytania, bo te Panów przepychanki nic nam nie dadzą.
Zwłaszcza nam, tu pracującym w Waszyngtonie i zastanawiającym się co nas czeka w najbliższych dniach w związku z tym tematem.
Mamy zapowiedź, że dwóch wiceministrów obrony narodowej… https://t.co/dIFgbI9LAJ
— Paweł Żuchowski (@p_zuchowski) May 17, 2026