Premier pojawił się na planie jednego z najpopularniejszych polskich seriali i wystarczyło to, by w sieci zawrzało. Reżyser Wojciech Adamczyk broni tej wizyty jako wydarzenia wyjątkowego, przypominając, że urzędujący szef rządu jeszcze nigdy nie odwiedził planu polskiego serialu. Część widzów widzi to jednak zupełnie inaczej i zarzuca twórcom złamanie zasady, że „Ranczo” trzyma się z dala od bieżącej polityki.
To, co miało być sympatycznym spotkaniem, szybko zamieniło się w spór o granicę między popkulturą a bieżącą polityką. Nagranie z planu obejrzały tysiące internautów, a komentarze posypały się z obu stron. Reakcje pokazują, jak łatwo dziś podzielić nawet widownię serialu, który przez lata potrafił rozbawić wszystkich niezależnie od poglądów.
Premier Tusk w WilkowyjachDonald Tusk odwiedził plan reaktywowanej produkcji i spotkał się z ekipą oraz odtwórcami głównych ról. Rozmawiał z reżyserem Wojciechem Adamczykiem, a także z Cezarym Żakiem i Arturem Barcisiem. Scena rozegrała się w konwencji spotkania premiera z filmowym prezydentem, w którego wciela się Cezary Żak, czyli dawnym wójtem Wilkowyj.
W nagraniu nie zabrakło żartów nawiązujących do fabuły. Komentując serialową kohabitację, premier stwierdził:
„To wcale nie jest tak łatwo, jak prezydent i premier jest z tej samej miejscowości. To niedobrze”.
Artur Barciś odparował:
„Proszę nie iść w moje ślady!”.
Nagranie trafiło na profil premiera z podpisem „Wilk syty i Wilkowyje City”.
Sam Adamczyk zaapelował do widzów, by nie oceniali sprawy przez pryzmat polityki, podkreślając przy tym prestiż całego wydarzenia:
„Przestańcie, proszę, myśleć w kategoriach sympatii politycznych o dziele sztuki filmowej. Ktoś zna taki przypadek z historii polskiego serialu, że urzędujący premier Rzeczypospolitej odwiedził plan zdjęciowy? Powinniście być chyba dumni z twórców wilkowyjskiej opowieści, z popularności serialu, bo taka wizyta to prestiżowe wydarzenie!”.
Ostra reakcja widzówApel reżysera niewiele jednak pomógł. Spora część fanów od razu dała wyraz swojemu niezadowoleniu. Wielu uznało, że produkcję wykorzystano do budowania wizerunku polityka.
„Ten człowiek wykorzystuje Ranczo właśnie dla własnych politycznych potrzeb. Po to tam przyjechał. Głosy zebrać” — napisał jeden z komentujących.
Inni żałowali, że serial stracił swój neutralny charakter:
„Całe piękno serialu zostało zaburzone. Straciliście widzów i to nie jednego. Ja ranczo z przykrością nie będę już oglądał”.
Nie zabrakło też złośliwości pod adresem samego reżysera. Krytycy zarzucali mu uległość wobec władzy, sięgając po znany serialowy cytat:
„Jak na intelektualistę, ksiądz Maciej za często na nie myślenie sobie pozwala”.
Pojawiały się również głosy, że nagranie opublikowano w gorącym politycznie momencie, żeby odwrócić uwagę od bieżących afer.
Powtarzał się też argument, że sprawę mogłaby załagodzić wizyta drugiej strony sceny politycznej.
„Jeśli na plan przyjedzie również Pan Prezydent, to będzie można to wtedy odbierać jako fajny wyraz neutralności politycznej. Jeśli nie, to stracicie z pewnością sporo widzów” — pisał jeden z fanów.
Głosy w obronie wizytyByli i tacy, którzy stanęli po stronie twórców. Ich zdaniem premier ma prawo lubić serial jak każdy inny widz.
„Pan Premier Tusk też człowiek, i Ranczo oglądać może, Ba! Może być nawet jego fanem. I nic nikomu do tego” — napisała jedna z osób.
Inny internauta apelował o więcej spokoju:
„Przestańcie szukać wszędzie podziałów, zwady i spisku!! To zaczyna być chore… Mamy tu wspaniałą społeczność fanów wybitnego, polskiego serialu”. W tych wpisach powracał zresztą inny cytat, który dobrze pasuje do całej sytuacji: „Ludzie, lubcie się trochę bardziej”.
Mimo tych głosów w dyskusji wyraźnie przeważało rozczarowanie. Cała sprawa dobrze pokazuje, jak trudno dziś zachować wizerunek bezstronności, gdy produkcja choćby ociera się o politykę.
Wizyta Donalda Tuska na planie „Rancza”. Fani podzieleni, reżyser apeluje