Wczesnym rankiem w piątek media społecznościowe obiegł tajemniczy dokument, który miał pochodzić z Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego. Dokument, oznaczony klauzulą „poufne”, zawiera szczegółowy plan reform instytucjonalnych, które – jeśli zostaną wdrożone – mogą radykalnie zmienić układ sił w państwie.
Co zawiera przeciek?
Według treści udostępnionej w sieci, plan prezydenta zakłada:
- powołanie Rady Bezpieczeństwa Państwowego podległej wyłącznie prezydentowi,
- utworzenie „Narodowego Ośrodka Polityki Europejskiej” – jako alternatywy dla MSZ,
- rozszerzenie kompetencji prezydenta w zakresie nominacji sędziowskich i służb specjalnych,
- możliwość zawetowania decyzji rządu w sprawach kluczowych dla suwerenności.
Najbardziej szokujące jest jednak to, że – jak donoszą media – Donald Tusk nie wiedział o planie, zanim informacje trafiły do opinii publicznej.
– Premier był zaskoczony. Nie było żadnych konsultacji ani zapowiedzi. To policzek – mówi jeden z ministrów z otoczenia Tuska.
Pałac Prezydencki nie zaprzecza
Rzecznik prezydenta nie potwierdził, ale też nie zaprzeczył autentyczności dokumentu. W krótkim oświadczeniu padło jedynie:
– Prezydent ma konstytucyjne prawo do inicjatywy politycznej. Szczegóły zostaną przedstawione w odpowiednim czasie.
Tymczasem Internet aż huczy. Część komentatorów nazywa to „polskim momentem Macrona”, inni mówią o próbie centralizacji władzy poza rządem.
Czy Tusk odpowie?
Z Kancelarii Premiera płynie wyraźny przekaz: „Premier analizuje sytuację”. Jednak opozycja już oskarża prezydenta o próbę podważenia zasad demokratycznych. W Sejmie planowane są pilne posiedzenia komisji.
Czy Tusk zareaguje ostro? Czy dopuści do przesuwania władzy poza Radę Ministrów?
Na razie milczy. A prezydent… szykuje kolejne kroki.