Siostra Małgorzata Chmielewska, znana z wieloletniej pomocy osobom bezdomnym i uchodźcom, zabrała głos po wecie prezydenta Karola Nawrockiego. W liście otwartym do prezydenta, jego żony, marszałka Sejmu oraz parlamentarzystów pisze wprost: „żadne względy – polityczne, ekonomiczne ani moralne – nie uzasadniają tego, co się stało”.
W swoim emocjonalnym apelu zakonnica podkreśla, że zawetowanie ustawy o pomocy uchodźcom wojennym z Ukrainy uderzy przede wszystkim w osoby chore, starsze i niepełnosprawne, a także w dzieci. Według niej setki tysięcy osób stracą legalny status i dostęp do podstawowych świadczeń, takich jak edukacja i opieka zdrowotna.
W mocnych słowach komentuje politykę państwa: „Czy mam kupować dzieciakom podręczniki, skoro stracą prawo do nauki w Polsce? Czy 86-letnia pani Raisa będzie miała dostęp do leczenia? Czy może spakować ich wszystkich i wysłać do ruin Charkowa albo Mariupola – oczywiście na nasz koszt?”.
Chmielewska zwraca też uwagę, że to nie państwo, lecz jej organizacja i społeczni darczyńcy utrzymują najsłabszych. Przypomina, że większość Ukraińców pracuje i płaci podatki, a ich wkład w gospodarkę przewyższa koszty pomocy.
List kończy się wezwaniem do odwiedzenia uchodźców twarzą w twarz i powiedzenia im w oczy „spadaj mały”, jeśli ktoś naprawdę uważa ich za niepotrzebnych. „To, co się stało, jest hańbą. Nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem ani zwykłym człowieczeństwem” – podsumowuje.