Samuel Pereira – twarz propagandy TVP z czasów rządów PiS – został prawomocnie skazany za zniesławienie Aleksandry Brejzy, matki europosła KO Krzysztofa Brejzy. Chodzi o publikację, która sugerowała, że kobieta koordynowała kampanie hejtu w sieci. Sąd nie miał wątpliwości: to była nieprawda.
Wyrok? Grzywna, przeprosiny i ponad 40 tysięcy złotych kosztów. A Pereira? Zamiast „wziąć na klatę”, jak ujął to sam Krzysztof Brejza, prosi… o ułaskawienie.
W jego obronie stanęło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich – znane z bliskich relacji z PiS. Twierdzą, że wyrok to „atak na wolność słowa” i „rażące naruszenie praw dziennikarza”. Zapowiadają wniosek do prezydenta Karola Nawrockiego o ułaskawienie.
To kolejna sprawa, którą Pereira przegrywa w sądzie. Wcześniej musiał przepraszać Borysa Budkę i samego Krzysztofa Brejzę. Ten ostatni przypomina też sprawę Pegasusa – kiedy zmanipulowane SMS-y z jego telefonu stały się paliwem dla TVP podczas kampanii wyborczej w 2019 roku. Teraz sąd nakazał TVP wypłacenie mu 200 tysięcy złotych odszkodowania (wyrok nie jest jeszcze prawomocny).
Czy prezydent ułaskawi dziennikarza skazanego za zniesławienie? A może sprawa stanie się kolejnym symbolem medialnych manipulacji z czasów „dobrej zmiany”?