To już oficjalne – prezydent Karol Nawrocki zatwierdził obecność wojsk NATO w Polsce w ramach operacji „Eastern Sentry”, czyli „Wschodnia Straż”.
Informację przekazało Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, podkreślając, że decyzja ma charakter niejawny, ale jej skutki będą bardzo widoczne.
Operacja „Eastern Sentry” została ogłoszona przez sekretarza generalnego NATO Marka Rutte po serii incydentów z rosyjskimi dronami, które wtargnęły w polską przestrzeń powietrzną.
Jej celem jest jedno: wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu i zwiększenie bezpieczeństwa w regionie.
Na mocy podpisanego postanowienia, na terytorium Polski zostaną rozmieszczeni żołnierze i sprzęt z państw członkowskich NATO, w tym z Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec,
Danii i innych sojuszników. Działania są reakcją na konsultacje zwołane przez Polskę zgodnie z artykułem 4 Traktatu Waszyngtońskiego.
Choć szczegóły operacji pozostają tajne, wiadomo, że chodzi o konkretne, realne wsparcie militarne – nie tylko symboliczne gesty. W obliczu rosnących napięć za wschodnią granicą, Polska nie zostaje sama.