Rząd Donalda Tuska ogłosił projekt głębokiej reformy sądownictwa, która ma zakończyć trwający od lat spór z Unią Europejską dotyczący praworządności. Warszawa rozpoczęła intensywne negocjacje z Brukselą, aby przekonać Komisję Europejską, że nowe zmiany zapewnią niezależność sędziów i transparentność systemu.
Reforma przewiduje m.in. likwidację kontrowersyjnej Izby Dyscyplinarnej, nowe zasady powoływania sędziów oraz zwiększenie roli organów samorządu sędziowskiego. Rząd zapowiada, że będzie to „największa zmiana od czasów transformacji ustrojowej”, ale opozycja ostrzega, że mogą pojawić się próby zachowania politycznego wpływu na sądy.
Bruksela już wcześniej blokowała wypłatę części funduszy z Krajowego Planu Odbudowy z powodu problemów z praworządnością w Polsce. Jeśli nowe reformy zostaną uznane za wiarygodne, kraj może odzyskać miliardy euro.
Jednocześnie toczą się gorące dyskusje w społeczeństwie. Jedni podkreślają, że niezależne sądy to fundament demokracji, inni boją się chaosu prawnego i paraliżu instytucji.
Eksperci ostrzegają, że sukces lub porażka reformy będzie miał bezpośredni wpływ na pozycję Polski w Unii Europejskiej oraz na zaufanie obywateli do państwa prawa.