Sławomir Ćwik z Polski 2050 wzbudził niemałe kontrowersje swoim wpisem w serwisie X, w którym skrytykował pomysł, by posłowie rozliczali tzw. kilometrówki tak jak pracownicy prywatnych firm. Jego zdaniem to uderzenie w wolność wykonywania mandatu. Poseł zaznaczył, że nie zamierza tracić czasu na długie podróże koleją i nadal będzie korzystać z samochodu — dopóki nie poprawią się połączenia z jego regionu.
Wpis Ćwika pojawił się w odpowiedzi na komentarze m.in. analityka Radosława Karbowskiego, który wytknął politykom niechęć do przejrzystego rozliczania wydatków, a także brak woli wprowadzenia zakazu alkoholu w Sejmie czy badań alkomatem. Poseł odpowiedział, że popiera karanie nadużyć, ale nie zgadza się na śledzenie jego tras i kontaktów.
Ćwik przekonywał, że nie nadużywa przywileju kilometrówek – w ciągu dwóch lat przejechał ok. 80 tys. km własnym autem, nie korzystając ani z lotów, ani z kolei. Dodał, że koszt utrzymania samochodu w takich warunkach zdecydowanie przewyższa ewentualny zwrot z Sejmu.
Poseł tłumaczył, że z jego regionu dostępny jest tylko jeden pociąg do Warszawy, który jedzie ponad pięć godzin. W czasie podróży autem może załatwiać telefonicznie różne sprawy. – Nie jestem posłem po to, by spędzać 10 godzin tygodniowo w pociągu – napisał.
Fala krytyki nie zniechęciła polityka. W kolejnym wpisie oznajmił, że nie zmieni swojego podejścia. – Dalej będę jeździł autem. I nie tylko ja. Większość z naszego regionu robi tak samo – stwierdził.