Mój zięć powiedział, że co sobotę chodzi na „łowy”
Wysiadłem z taksówki z łomotem w uszach. W powietrzu unosił się zapach kurzu i wilgotnych liści. Budynek wcale nie wyglądał na wesołe miejsce: stare okna, ciężkie drzwi, łuszcząca się farba. A jednak z podwórka dobiegał śmiech dzieci. Widziałem Andrieja wysiadającego z samochodu. Nie miał przy sobie wędek. Tylko plecak. Wyjął z bagażnika dużą torbę i … Read more