Codziennie rano z synem odwoziliśmy męża na stację.
Z naszego podwórka słychać było szczekanie psa, ale coś innego kazało mi zatrzymać kroki. Drzwi frontowe otworzyły się powoli i Maxim pojawił się ponownie. Trzymał w dłoni dużą torbę i rozglądał się, starając się nie zostać zauważonym. Moje serce zaczęło bić szaleńczo. To niemożliwe… Zostawiłem go kilka minut temu na stacji! Lăbuș spojrzał na mnie … Read more