Na linii premier-prezydent iskrzy coraz mocniej. Odmowa podpisania nominacji dla funkcjonariuszy kontrwywiadu wojskowego i ABW przez Karola Nawrockiego wywołała ostrą reakcję Donalda Tuska, który nie owijał w bawełnę – nazwał to „sabotażem wymierzonym w bezpieczeństwo państwa”.
Obaj liderzy stają się symbolami nowej politycznej konfrontacji. Z jednej strony doświadczony gracz – Donald Tusk, który umiejętnie punktuje przeciwnika i wygrywa medialne starcia. Z drugiej – Karol Nawrocki, który niczym Donald Trump próbuje siłą wedrzeć się do elity i rozpychać się łokciami w świecie dużej polityki. Politolodzy nie mają wątpliwości – konflikt narasta i obie strony grają przede wszystkim na siebie.
Lista zapalnych tematów rośnie: spór o nominacje, weta, polityka zagraniczna, a nawet odznaczenia. I choć eksperci twierdzą, że winni są po równo, to przyznają – Tusk wypada skuteczniej w narracyjnej grze o opinię publiczną. Problemem jest jednak to, że cała ta wojna dzieje się na oczach obywateli – zamiast w gabinetach, gdzie powinna.
Dr Roland Zarzycki zauważa, że Nawrocki idzie drogą Trumpa i Orbána, flirtując z konserwatywnym elektoratem i równocześnie starając się nie zrazić wpływowych politycznych mentorów. Twarda pozycja wobec Rosji i jednoczesne zabiegi o poparcie w prawicowych kręgach to ryzykowna gra, która może przynieść zarówno zysk, jak i spektakularną porażkę.
Czy z tej konfrontacji wyłoni się nowy lider? A może konflikt ten osłabi całe państwo w momencie, gdy solidarność i współpraca są kluczowe?