To decyzja, na którą czekała cała krypto-Polska. Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów, która według jego słów mogła zniszczyć innowacyjność i wypchnąć polskie firmy za granicę. Uzasadnienie? Przepisy miały być nie tylko nadmiernie rozbudowane, ale też potencjalnie represyjne — umożliwiały m.in. błyskawiczne blokowanie stron internetowych „jednym kliknięciem”.
Prezydent argumentował, że nie będzie firmował regulacji, które faworyzują zagraniczne banki i koncerny kosztem rodzimych startupów. Szczególnie ostrą krytykę wzbudziły także zbyt wysokie opłaty nadzorcze, które – jego zdaniem – mogłyby zabić małe biznesy w zarodku.
Nawrocki już w kampanii prezydenckiej zapowiadał, że nie pozwoli na „zamordystyczne przepisy” i że Polska ma być krajem innowacji, a nie regulacyjnej paranoi. Przed drugą turą spotkał się nawet z Sławomirem Mentzenem i podpisał jego postulaty. Mentzen nie krył radości po wecie: „To świetna decyzja, zgodna z oczekiwaniami branży krypto!”
Co ciekawe, dzień przed tym spotkaniem Nawrocki brał udział w konferencji CPAC, której sponsorem była… giełda kryptowalut Zondacrypto – ta sama, której początki sięgają legendarnego BitBay i Sylwestra Suszka, zaginionego tajemniczo w 2022 roku.
Zawetowana ustawa miała wdrożyć unijne przepisy MiCA i dać KNF szerokie uprawnienia nadzorcze. Wprowadzała rejestry nieuczciwych domen, obowiązek zakładania indywidualnych kont dla klientów kantorów internetowych i możliwość kar sięgających 10 milionów złotych.
Prezydent postawił jednak na wolność rynku i oczekiwania młodych inwestorów, których – jak sam przyznał – w Polsce jest już blisko 20%. Pytanie tylko: czy to weto to triumf branży… czy zaproszenie do kolejnej batalii legislacyjnej?