Prezydent czy „Król Słońce”? Spór o prerogatywy Karola Nawrockiego nabiera tempa

Karol Nawrocki wetuje ustawy, blokuje nominacje i twardo obstaje przy „prerogatywach prezydenckich”. Z jego kancelarii płyną głosy, że działa zgodnie z Konstytucją. Ale eksperci mają zupełnie inne zdanie – i ostrzegają: to nie są „boskie moce”.

Zarówno konstytucjonaliści, jak i politycy opozycji biją na alarm – prerogatywy prezydenta to tylko wyjątkowe przypadki, w których może działać bez kontrasygnaty premiera. A nie pełna swoboda decydowania, jakby był jedynym rozgrywającym w państwie.

Nawrocki odmówił m.in. podpisania nominacji dla sędziów, oficerów i ambasadorów. Jako powód? Brak spotkań, brak konsultacji – ale eksperci przypominają: to nie są prerogatywy, tylko pretekst. „Prezydent nie może robić, czego chce” – mówią konstytucjonaliści i przypominają, że nawet głowa państwa musi działać w granicach prawa.

Niektóre decyzje prezydenta mogą trafić do sądów administracyjnych, inne – w skrajnych przypadkach – pod Trybunał Stanu. Problem w tym, że Trybunał dziś istnieje tylko teoretycznie. A społeczne poczucie chaosu pogłębia się z każdą decyzją, która wygląda jak osobista wojna Nawrockiego z rządem.

Przykład? Prezydent zablokował dziesiątki nominacji, a jego kancelaria ogłosiła, że to… „wyraz troski o państwo”. Ale prawnicy są zgodni: takiej uznaniowości nie przewiduje żadna ustawa ani Konstytucja.

Czy zatem Karol Nawrocki staje się władcą ponad prawem? Czy prerogatywy zamienia w narzędzie politycznej walki? I czy naprawdę nikt nie może go powstrzymać?

Leave a Comment