W Myrnohradzie trwa piekło, które trudno opisać słowami. Około tysiąca ukraińskich żołnierzy znalazło się w całkowitym okrążeniu, pod nieustannym ogniem rosyjskiego lotnictwa. Na ich pozycje spadają 1,5-tonowe bomby szybujące FAB – to nowa, brutalna broń masowego rażenia, wykorzystywana przez Rosję bez skrupułów.
Ukraińscy żołnierze, desperacko walczący w ruinach miasta, alarmują świat za pośrednictwem niemieckiego dziennikarza: „Wyciągnijcie nas stąd albo zaopatrzcie!”. Na Telegramie krążą nagrania eksplozji – wykorzystywane propagandowo przez rosyjskie kanały, które triumfują nad cierpieniem ludzi.
Sytuacja stała się też zarzewiem burzy politycznej w Kijowie. Pojawiają się głosy o możliwej dymisji generała Syrskiego. Deputowani wprost mówią, że Pokrowsk już padł, a Myrnohrad został otoczony.
Eksperci wojskowi mówią wprost: Myrnohrad i Pokrowsk to dziś strefa śmierci. Szara strefa bez jasnej kontroli, pełna mgły, dronów i śmiertelnych bombardowań. Rosjanie rzucają do boju coraz więcej bomb – do 300 dziennie. Tymczasem armia ukraińska zmienia taktykę, by przetrwać, kosztem wycofywania się z kolejnych pozycji.
To, co dzieje się dziś w Myrnohradzie, może być jednym z najbardziej dramatycznych epizodów tej wojny. Ukraińscy obrońcy walczą do końca – bez wsparcia, w okrążeniu, pod gradem ognia.