Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda w rozmowie z TVN24 przyznała, że obecna składka zdrowotna nie wystarcza na pokrycie rzeczywistych potrzeb systemu ochrony zdrowia. Podkreśliła, że finanse publiczne w tej dziedzinie są coraz bardziej napięte, a państwo musi dopłacać miliardy złotych rocznie, by utrzymać podstawowy poziom usług.
Chociaż sama minister nie wyklucza, że składka powinna być wyższa, zaznacza, że nie ma obecnie społecznej ani politycznej zgody na taki ruch. Co więcej, premier Donald Tusk zapowiedział, że jego rząd nie planuje podnosić obciążeń dla obywateli — co wydaje się wykluczać szybkie zmiany w tym zakresie.
Sytuacja jednak staje się coraz trudniejsza. Zadłużenie szpitali rośnie, a limity w umowach z placówkami medycznymi nadal obowiązują — co oznacza, że pacjenci w wielu miejscach będą musieli czekać na leczenie lub szukać pomocy prywatnie. Eksperci biją na alarm: bez dodatkowych źródeł finansowania system może wkrótce się załamać, a jakość świadczeń gwałtownie spaść.
Minister zdrowia tłumaczy, że „zdrowie to nie jest prosta materia” i wymaga czasu, dialogu i zmian systemowych, a nie tylko szybkich decyzji finansowych. Tymczasem pacjenci oczekują konkretnych działań — i to jak najszybciej.