Mark Rutte, nowy sekretarz generalny NATO, nie przebierał w słowach. Podczas wystąpienia w Berlinie wstrząsnął opinią publiczną: „Jesteśmy kolejnym celem Rosji”
– ostrzegł, apelując o natychmiastowe zwiększenie wydatków na obronność i błyskawiczne podniesienie tempa produkcji zbrojeniowej.
Według Ruttego zagrożenie nie jest abstrakcyjne – Rosja może być gotowa do konfrontacji z NATO w ciągu zaledwie pięciu lat. – Zbyt wielu z nas żyje w złudnym
poczuciu bezpieczeństwa. Tymczasem konflikt stoi już u naszych drzwi – powiedział. I dodał ostrzegawczo: – Musimy być gotowi na wojnę na taką skalę, jaką pamiętają nasi dziadkowie.
Szef NATO stanowczo wzywa kraje UE i USA do większego wsparcia Ukrainy, bo to właśnie tam – jego zdaniem – można jeszcze powstrzymać Putina.
– Jeśli Ukraina przegra, następni będziemy my. Nie ma silnych Stanów Zjednoczonych bez bezpiecznej Europy – stwierdził.
Zwrócił też uwagę na rolę Chin, które jego zdaniem pozwalają Rosji na dalsze prowadzenie wojny. Wśród kluczowych graczy Rutte wymienił także Donalda Trumpa, wskazując go jako potencjalnie jedynego, który mógłby „zmusić Putina do rozmów”.