Kulisy politycznej przyszłości Szymona Hołowni zaczynają się klarować – choć nie tak, jak sam mógłby sobie tego życzyć. Mimo zakulisowych rozmów i starań, miał nie otrzymać prestiżowego stanowiska Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców. Jednocześnie, jak donoszą media, nie zamierza ubiegać się ponownie o przywództwo w swojej partii.
Od dłuższego czasu mówiło się o ambicjach Hołowni dotyczących międzynarodowej kariery. Po oddaniu funkcji marszałka Sejmu, jego nazwisko pojawiało się w kontekście objęcia wysokiego stanowiska w ONZ. Mimo rozmów i spotkania z sekretarzem generalnym, decyzja miała być negatywna. Nieoficjalnie mówi się, że przesądziło doświadczenie – lub jego brak – w strukturach ONZ.
Tymczasem w kraju waży się przyszłość Polski 2050. W dniu, gdy miała zapaść decyzja w ONZ, domykano również listę kandydatów na nowego przewodniczącego ugrupowania. Hołownia – według nieoficjalnych informacji – miał zrezygnować z ubiegania się o reelekcję.
Jeśli te informacje się potwierdzą, oznacza to polityczny zwrot. Hołownia, twarz swojego ruchu i jeden z najgłośniejszych debiutów ostatnich lat, może zniknąć z pierwszego planu. Z wicemarszałkiem Sejmu w roli drugoplanowej i bez wyraźnej ścieżki międzynarodowej, pytanie o jego dalsze plany pozostaje otwarte.
Najbliższe tygodnie mogą przynieść więcej odpowiedzi. Na razie jedno jest jasne – sytuacja Hołowni to polityczny rozdział pełen niedopowiedzeń i możliwych zwrotów akcji.