Warszawska prokuratura uruchomiła śledztwo po głośnej publikacji „Gazety Wyborczej”, która ujawniła, że szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Sławomir Cenckiewicz, miał nie zgłosić w ankiecie bezpieczeństwa stosowania leków – rzekomo psychotropowych. Skutkiem tego było cofnięcie mu certyfikatu dostępu do dokumentów niejawnych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego w lipcu 2024 roku.
Sprawa wywołała burzę polityczną i medialną. Jedni zarzucają służbom specjalnym nielegalne ujawnienie danych wrażliwych, inni twierdzą, że Cenckiewicz sam wprowadził opinię publiczną w błąd. Z kolei Naczelna Izba Lekarska apeluje o pilne wyjaśnienie, jak doszło do ujawnienia informacji objętych tajemnicą medyczną.
Równolegle trwa batalia sądowa – najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję SKW, ale rząd Donalda Tuska skierował sprawę do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Politycy PiS, w tym Mariusz Błaszczak, zapowiedzieli zawiadomienie prokuratury przeciwko szefowi SKW, twierdząc, że doszło do nadużycia uprawnień i podważenia zaufania do państwa. Z drugiej strony rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych oskarża Cenckiewicza o manipulację i zatajenie informacji, które sam później upublicznił.
Cała sytuacja pogłębia podziały między Pałacem Prezydenckim a rządem, a także budzi pytania o granice prywatności osób na wysokich stanowiskach oraz odpowiedzialność za przetwarzanie ich danych osobowych.