Były prezes Orlenu, Daniel Obajtek, usłyszał poważne zarzuty. Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia, w którym Obajtkowi zarzuca się nadużycie uprawnień i działanie na szkodę spółki.
Sprawa dotyczy detektywistycznych zleceń o wartości niemal 400 tys. zł, które – według śledczych – miały służyć nie Orlenowi, a prywatnym interesom byłego prezesa.
W centrum sprawy są dwie umowy zawarte z prywatnym detektywem Wojciechem K., które z pominięciem przetargu zlecił ówczesny dyrektor Biura Kontroli i Bezpieczeństwa w Orlenie, Zbigniew L.
Usługi miały dotyczyć walki z nieuczciwą konkurencją, ale jak ustaliła prokuratura – w rzeczywistości chodziło o zbieranie informacji o majątku i życiu prywatnym polityków opozycji.
Oprócz Obajtka oskarżeni zostali również Zbigniew L. i Wojciech K. Ten ostatni ma także zarzut pomówienia kilku polityków, w tym Roberta Kropiwnickiego, Marcina Kierwińskiego, Jana Grabca, Andrzeja Halickiego i pracownika NIK.
Wszystkim trzem grozi do 5 lat więzienia. W tle całej sprawy – polityka, wielkie pieniądze i cień inwigilacji.