Maduro trafił do aresztu w Nowym Jorku
Nicolas Maduro i jego żona Cilia Flores zostali w sobotę wieczorem przewiezieni śmigłowcami z bazy lotniczej Stewart pod Nowym Jorkiem do aresztu na Brooklynie w Nowym Jorku.
Oficjalne konto Białego Domu pokazało krótkie nagranie z wnętrza aresztu Metropolitan Detention Center, na którym widać dyktatora odzianego w czarny dres i czarną czapkę lub opaskę na czole, idącego korytarzem w asyście dwóch przedstawicieli antynarkotykowej agencji DEA. – Dobranoc, szczęśliwego Nowego Roku – powiedział Maduro po angielsku.
Na Maduro i jego żonie – oraz trzem innym osobom z ich otoczenia, którzy pozostali na wolności – ciążą cztery zarzuty, w tym najcięższy – uczestnictwa w zmowie narkoterroryzmu. Były przywódca oskarżony jest o wieloletnie prowadzenie przemytu kokainy do USA, w tym również w ramach współpracy z organizacjami uznanymi przez USA za organizacje terrorystyczne: kolumbijskimi bojówkami FARC i ELN, meksykańskimi kartelami Sinaloa i Zetas oraz wenezuelskim gangiem Tren de Aragua. Zarzuty te obciążone są karą od 30 lat więzienia do dożywocia.
Maduro przed sądem USA za narkotyki. Trzeci taki przypadek w historii
Maduro będzie trzecim przywódcą obcego państwa, który odpowie przed amerykańskim sądem za przemyt narkotyków. Pierwszym był prezydent Panamy Manuel Noriega, którego aresztowano dokładnie 26 lat temu, 3 stycznia 1990 roku, również w wyniku amerykańskiej inwazji na ten kraj.
Drugi to były prezydent Hondurasu Juan Orlando Hernandez, skazany na 45 lat więzienia za wspieranie przemytu setek ton kokainy do USA. W listopadzie Hernandez został ułaskawiony przez Trumpa, który twierdził, że był on ścigany z pobudek ideologicznych przez administrację Joe Bidena.
Czytaj także: