Gabriel nie wrócił od razu z ogrodu.
Radu nerwowo przechadzał się po tarasie, podczas gdy pięć kobiet siedziało na sofie, skrzyżowawszy nogi, wyperfumowanych, eleganckich, lustrując każdy kąt domu. Jedna pytała o prywatne szkoły, inna o wakacje za granicą, a jeszcze inna o służbę. Żadna z nich nie pytała o dziecko.
— Gdzie jest Gabriel? — zapytała jedna z nich, uśmiechając się sztywno.
— Zaraz przyjedzie — odpowiedział Radu.
Ale minuty mijały.
Elena nie mogła się dłużej opierać. Wymknęła się z kuchni i skierowała w stronę zadrzewionego terenu. Znalazła Gabriela skulonego nad strumieniem, z kolanami podciągniętymi do piersi i zaczerwienionymi oczami.
— Kochanie… — wyszeptała.
Chłopak uniósł głowę i na jej widok wybuchnął płaczem.
— Nie chcę nikogo… Nie chcę nowej mamy… — wymamrotał.
Elena usiadła obok niego, nie dotykając go.
— Nikt nie ma prawa zmuszać cię do miłości — powiedziała cicho. — Nawet twój ojciec.
— Tata uważa, że wszystko można kupić — powiedział Gabriel. — Uważa, że nawet matkę wybiera się za pieniądze.
Elena poczuła, jak jej oczy wilgotnieją.
— Twoja matka by tego nie chciała — powiedziała.
— Chciałabyś tego? — zapytała dziewczynka, patrząc jej prosto w oczy.
Elena westchnęła.
— Ja… ja tu jestem nikim — wyszeptała.
— Tylko ty na mnie czekasz — powiedział Gabriel po prostu.
W tym momencie na ścieżce pojawił się Radu.
— Co ty tu robisz? — zapytał ostro. — Mówiłem ci, żebyś się nie wtrącał.
Gabriel wstał.
— Wybrałem — powiedział.
— Co wybrałaś? — zapytał Radu.
Gabriel wziął Elenę za rękę.
— Ją.
Dwór ucichł.
— To szaleństwo — powiedział Radu. To pokojówka.
— Tylko ona trzymała mnie za rękę, kiedy się bałem, powiedziało dziecko. Tylko ona nie patrzyła na mnie jak na jakiś projekt.
Pięć kobiet pojawiło się na tarasie, zdumione.
— Dziecko nie rozumie, co robi, powiedziała jedna.
— On rozumie lepiej niż my wszystkie, powiedziała Elena, drżąc. Ale ja o nic nie proszę. Wyjdę dzisiaj, jeśli chcesz.
Radu spojrzał na syna. Po raz pierwszy nie widział w nim dziecka, które trzeba „rozwiązać”, ale małego, zranionego człowieka.
— Naprawdę tego chcesz? — zapytał.
— Chcę być kochany, powiedział Gabriel.
Tego wieczoru pięć kobiet odeszło.
Elena spakowała swoje rzeczy, przekonana, że zostanie zwolniona.
Ale Radu zatrzymał ją w drzwiach.
— Zostań, powiedział. Nie jako pokojówka. Zostań jako człowiek.
Lata mijały.
Elena nie zastąpiła matki Gabriela. Dorastała u jego boku, cierpliwie, z miłością, nie wymazując niczyjej pamięci. A Radu powoli uczył się, że niektórych rzeczy nie da się kupić za miliony lei.
Na nie trzeba zapracować.