Wystąpienie wnuczki niemieckiego żołnierza, który służył w czasie II wojny światowej w szeregach Wehrmachtu, wywołało lawinę komentarzy. W rozmowie z mediami kobieta zaznaczyła, że nie czuje wstydu z powodu przeszłości swojego dziadka i że „kolejne pokolenia nie powinny brać na siebie odpowiedzialności za czyny innych”.
– To była historia. Nasze rodziny to nie zawsze tylko bohaterowie lub zbrodniarze. Czasem to po prostu ludzie wrzuceni w wir wojny – powiedziała. Jej wypowiedź wywołała natychmiastową reakcję opinii publicznej, zwłaszcza w Polsce, gdzie temat II wojny światowej i niemieckiej okupacji wciąż wzbudza ogromne emocje.
– Nie jesteśmy odpowiedzialni za ich wybory, ale mamy obowiązek pamiętać i rozumieć historię – dodała kobieta, podkreślając, że nie zamierza negować faktów, ale też nie będzie „żyła w wiecznym wstydzie za czyjeś decyzje sprzed 80 lat”.
Choć dla jednych jej słowa brzmią jak próba pojednania z przeszłością, dla innych to przekroczenie granicy – szczególnie w kontekście polsko-niemieckich relacji i niezaleczonych ran historii.
Wypowiedź rozgrzała komentarze w sieci i mediach społecznościowych, gdzie podzieliła użytkowników na dwa obozy: tych, którzy widzą w niej głos rozsądku i tych, którzy uznają ją za niedopuszczalną próbę relatywizowania odpowiedzialności za wojnę.