Sprawa Zbigniew Ziobro znów wraca na pierwsze strony – i to w bardzo napiętym momencie politycznym. Po wyborczej porażce Viktor Orbán pojawiły się poważne pytania o przyszłość azylu, który były minister sprawiedliwości otrzymał na Węgrzech.
Ziobro od miesięcy przebywa w Budapeszcie, gdzie – podobnie jak Marcin Romanowski – uzyskał ochronę polityczną. Jednak zmiana władzy może całkowicie odmienić ich sytuację. Nadchodzący premier Péter Magyar już wcześniej sygnalizował, że Węgry nie będą bezpieczną przystanią dla osób ściganych przez inne państwa.
Temat możliwego powrotu polityków do Polski nabrał tempa, zwłaszcza że nowy minister sprawiedliwości Waldemar Żurek liczy na ścisłą współpracę z węgierskimi władzami w tej sprawie.
Tymczasem sam Ziobro nie zamierza milczeć. W głośnym wywiadzie udzielonym Polsat News uderzył w Donald Tusk, zarzucając mu regularne łamanie prawa, przejmowanie mediów i stosowanie politycznej presji.
Były minister przekonuje, że jest niewinny, a cała sprawa ma charakter polityczny. Twierdzi również, że decyzję o pozostaniu na Węgrzech podjął w obliczu – jak to określił – braku szans na uczciwy proces w Polsce.
Ziobro podkreśla, że jego pobyt w Budapeszcie początkowo miał charakter oficjalny – był tam na zaproszenie rządu Orbána. Dopiero później, w obliczu narastającego konfliktu, zdecydował się zostać i – jak mówi – „walczyć z zagranicy”.
W swojej wypowiedzi zwrócił się także bezpośrednio do Pétera Magyara, sugerując, że nowy premier powinien dokładnie przeanalizować dokumenty w jego sprawie, a nie opierać się wyłącznie na stanowisku polskiego rządu.
Były minister idzie jeszcze dalej, twierdząc, że posiada materiały mające świadczyć o poważnych naruszeniach prawa przez obecne władze w Polsce. Wszystkie zarzuty wobec siebie określa jako „sfabrykowane” i element szeroko zakrojonej kampanii politycznej.
Sytuacja pozostaje napięta, a rozwój wydarzeń może mieć poważne konsekwencje zarówno dla relacji polsko-węgierskich, jak i dla samej sceny politycznej w Polsce.