Atmosfera w szeregach PiS robi się coraz bardziej napięta, a ostatnie spotkanie na Nowogrodzkiej tylko dolało oliwy do ognia. Wszystko wskazuje na to, że spór między Jarosław Kaczyński a Mateusz Morawiecki wszedł w zdecydowanie ostrzejszą fazę.
Od dłuższego czasu mówi się o rosnącym dystansie między liderem partii a byłym premierem. Jednym z powodów mają być polityczne inicjatywy Morawieckiego, które nie wszystkim w kierownictwie ugrupowania przypadły do gustu. Szczególne emocje wzbudził pomysł stworzenia nowego stowarzyszenia skupiającego polityków związanych z PiS. W kuluarach zaczęto nawet spekulować, że część działaczy mogłaby poprzeć ten projekt, co wywołało poważne obawy o jedność partii.
Podczas narady nie brakowało ostrych słów. Kaczyński miał otwarcie skrytykować działania Morawieckiego i zakwestionować kierunek, w którym zmierza jego polityczne zaplecze. Według relacji medialnych była to jedna z najmocniejszych wypowiedzi prezesa pod adresem byłego szefa rządu w ostatnim czasie. Jasno dał do zrozumienia, że nie zamierza tolerować ruchów mogących osłabić struktury partii.
Najbardziej stanowczy moment spotkania przyszedł jednak na końcu. Kaczyński postawił sprawę jednoznacznie: każdy, kto zdecyduje się zaangażować w inicjatywę Morawieckiego, nie będzie mógł liczyć na miejsce na listach wyborczych PiS. To wyraźny sygnał, że lojalność wobec partii ma być absolutnym priorytetem.
Taka decyzja może znacząco wpłynąć na przyszłość ugrupowania i samego Morawieckiego. W praktyce oznacza konieczność wyboru – pozostać wiernym partii albo wesprzeć nową inicjatywę. Wszystko wskazuje na to, że walka o wpływy w PiS właśnie wchodzi w kluczowy etap.