Podczas zeszłotygodniowych obrad Sejmu doszło do nietypowej wymiany zdań między posłami PiS i KO. Dorota Arciszewska-Mielewczyk w trakcie debaty o pakiecie Fit For 55 złożyła Arturowi Łąckiemu „propozycję randki”. Do sytuacji włączył się prowadzący obrady Szymon Hołownia, który żartobliwie zaproponował rolę „przyzwoitki”.
Nietypowa atmosfera podczas obrad Sejmu i debaty o Fit For 55
Zeszłotygodniowe posiedzenie Sejmu, choć w założeniu poświęcone było konkretnym regulacjom dotyczącym gospodarki morskiej, przyniosło także mniej formalne momenty. W trakcie debaty nad sprawozdaniem Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej dotyczącym projektu zmian w ustawie o zapobieganiu zanieczyszczaniu morza przez statki, na sali nie było tłumów. W ławach poselskich zasiadało niewielu parlamentarzystów, co jednak nie oznaczało ciszy.
Wręcz przeciwnie – pojedyncze głosy były wyraźnie słyszalne i momentami zakłócały przebieg wystąpień. To właśnie w takiej atmosferze doszło do nieoczekiwanej wymiany zdań między przedstawicielami dwóch największych ugrupowań politycznych.
Niecodzienne sceny w Sejmie. Posłanka PiS złożyła nietypową „propozycję” z mównicy
Szymon Hołownia, fot. Janusz Jaskółka / videoparlament/YouTube
Propozycja „randki” między posłami PiS i KO w trakcie wystąpienia
W trakcie swojego wystąpienia poseł PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk zwracała uwagę na potencjalne zagrożenia dla przemysłu stoczniowego wynikające z pakietu Fit For 55. Jej wypowiedź była jednak przerywana przez komentarze z sali, na które w pewnym momencie zdecydowała się zareagować.
– Panie pośle Łącki, teraz ja do pana mówię, a pan nie słucha – zwróciła się bezpośrednio do posła KO Artura Łąckiego.
Chwilę później nadała całej sytuacji zupełnie nieoczekiwany ton.
– Pan mnie zaczepia ciągle. Ja panu powiem jedno. Jeżeli pan chce ze mną się umówić na randkę, to proszę przyjść z kwiatami albo jakoś kulturalnie do mnie podejść i się ze mną po prostu umówić. Dziękuję bardzo – powiedziała Dorota Arciszewska-Mielewczyk podczas swojego wystąpienia w Sejmie.
Słowa te wywołały reakcję prowadzącego obrady wicemarszałka Szymona Hołowni, który postanowił podchwycić żart.
– Pan poseł Łącki lubi życie na krawędzi, więc kto wie, jak to się może skończyć. Jeżeli byście potrzebowali przyzwoitki, kogoś kto będzie tam przyglądał się sprawie, to ja też chętnie służę – stwierdził Szymon Hołownia z mównicy sejmowej.
W dalszej części swojej wypowiedzi dodał także, że w razie potrzeby może nawet „pobłogosławić” taką relację, a odnosząc się do komentarzy z sali, rzucił żartobliwie: „Będą ślubować wobec marszałka”. Te słowa rozbawiły obecnych na sali posłów, w tym Mariusza Krystiana z PiS, który również odniósł się do sytuacji.
– Kwestie ślubowania ostatnio są modne, w zasadzie można ślubować przed każdym, również przed radą osiedla – powiedział Mariusz Krystian podczas swojego wystąpienia w Sejmie.
Reakcja Szymona Hołowni i komentarze po sejmowym żarcie
Gdy głos zabrał Artur Łącki, początkowo odniósł się do meritum debaty, jednak nie pominął także wcześniejszej propozycji. Jego reakcja tylko podgrzała atmosferę na sali.
– Jest pani piękną kobietą, dlatego rozważę propozycję – powiedział Artur Łącki podczas swojego wystąpienia w Sejmie.
Ta odpowiedź spotkała się z entuzjastyczną reakcją wicemarszałka.
– Wiedziałem, ja umiem wyczuć takie rzeczy! – zawołał Szymon Hołownia z mównicy sejmowej, po czym żartobliwie pozdrowił „młodą parę” oraz uczniów z Olsztyna obecnych na galerii.
Nie zabrakło też bardziej rozbudowanego komentarza ze strony prowadzącego obrady.
– Widzicie jakich scen jesteście tutaj świadkami? Scen dowodzących, że nie tylko uczucie złości, pogardy, nienawiści kwitnie na tej sali, ale taki przebiśnieg uczucia może również przebić się nieśmiało przez nasz sejmowy zielony welur – mówił Szymon Hołownia w Sejmie.
Do sytuacji odniosła się również poseł KO Klaudia Jachira.
– Panie marszałku, pan chyba nie jako przyzwoitka, tylko jako swatka, więc… – zaczęła Klaudia Jachira podczas swojego wystąpienia w Sejmie.
– Jak zwał, tak zwał. Biorę 10 proc. – przerwał jej Szymon Hołownia z mównicy sejmowej.
– Tradycyjna rola, kiedyś bardzo poważana, więc kto wie, czy nie do tej pory – dodała Klaudia Jachira w Sejmie.
Cała sytuacja pokazała, że nawet w czasie intensywnych sporów politycznych zdarzają się momenty lżejsze, które na chwilę zmieniają atmosferę na sali obrad i przypominają, że parlament to nie tylko miejsce ostrych debat, ale również spontanicznych i nieoczekiwanych sytuacji.