Lech Wałęsa żąda zwrotu pieniędzy. Chodzi o “tysiące dolarów z odsetkami”

Były prezydent Lech Wałęsa opublikował w mediach społecznościowych kategoryczne żądanie zwrotu darowizny szacowanej na milion złotych wraz z odsetkami. Powodem roszczeń jest usunięcie pamiątkowej tablicy z gdańskiej placówki medycznej. W tym samym komunikacie polityk nawiązał do sensacyjnych kulis ujawnienia tzw. szafy Kiszczaka.

Ultimatum w sprawie darowizny
Wałęsa nie przebierał w słowach. Na swoim profilu społecznościowym ostro odniósł się do zniknięcia tablicy upamiętniającej jego wsparcie finansowe dla placówki w Gdańsku.

„Żądam kategorycznie (…) W związku z tym żądam przywrócenia na miejsce Tablicy, albo zwrotu ofiarowanych TYSIĘCY DOLARÓW Z ODSETKAMI DODANYMI OD DATY USUNIĘCIA TABLICY. PRZECIWNYM RAZIĘ PODEJMĘ………” – napisał były prezydent.

Dokładną kwotę sprecyzował w komentarzach, dając przy okazji wyraz swojemu rozgoryczeniu.

„Nie do wiary dałem im około 1 000 000 zł, a mogłem mieć w swojej kieszeni i jeszcze mi ubliżają.. Ja nie chciałem tablicy, ale jeśli już zawiesili to……” – dodał.

Według jego słów, tablica była honorem, którego sam nie szukał, jednak jej usunięcie traktuje jako złamanie pierwotnych ustaleń i naruszenie zasad elementarnej wdzięczności.

Teoria o brytyjskim szpiegu
W tym samym wpisie Wałęsa poruszył zaskakujący wątek dotyczący gen. Czesława Kiszczaka. Twierdzi, że po śmierci generała jego otoczenie podjęło próbę skłonienia go do zawarcia swoistego paktu historycznego.

„OTOCZENIE kISZCZAKA po śmierci, chciano mnie namówić bym zgodził się ogłosić że razem z Kiszczakiem w uzgodnieniu obaliliśmy komunizm, i przekonywano mnie że Kiszczak był szpiegiem Wielkiej Brytanii pozyskanym kiedy pracował w ambasadzie Brytyjskie” – relacjonuje były lider Solidarności.

Celem tej propozycji miała być fundamentalna zmiana narracji o polskiej transformacji ustrojowej. Jako argument mający przekonać Wałęsę do współpracy miały służyć sensacyjne rewelacje o rzekomej współpracy generała z brytyjskim wywiadem.

Lech Wałęsa żąda zwrotu pieniędzy. Chodzi o “tysiące dolarów z odsetkami”
Lech Wałęsa | Wojciech Olkuśnik/East News
Związek z tzw. szafą Kiszczaka
Wałęsa nie ma wątpliwości co do tego, dlaczego dokumenty z archiwum Kiszczaków w ogóle ujrzały światło dzienne. Według niego to bezpośrednia konsekwencja jego odmowy.

„Nie zgodziłem się i dlatego P. Kiszczakowa wyciągnęła podrobione i wycofane przez Kiszczaka te papiery niby donosy” – stwierdził polityk.

Były prezydent od lat konsekwentnie kwestionuje autentyczność materiałów dotyczących „TW Bolka”, które w 2016 roku trafiły do Instytutu Pamięci Narodowej z prywatnego archiwum Kiszczaków. Teraz twierdzi wprost, że dokumenty te były wcześniej wycofane z obiegu, a ich upublicznienie było formą odwetu za brak zgody na historyczny kompromis.

Sprawa tablicy i darowizny stała się więc dla Wałęsy czymś więcej niż tylko sporem o pieniądze. Polityk wyraźnie wykorzystuje ją jako kolejną okazję do publicznego powrotu do kwestii swojej historycznej niewinności.

Leave a Comment