„Już cię nie kocham, ale nigdzie się nie wybieram”

…Cătălina powoli podniosła wzrok i uśmiechnęła się. Nie był to ten delikatny uśmiech, który znał. To było coś innego. Lekko ironiczne. Spokojne. Jasne.

— Dzień dobry, Andrei.

To wszystko. Bez wyjaśnień.

Usiadł przy stole, trochę zdezorientowany. Upił łyk kawy i czekał. Zazwyczaj wypełniała ciszę – opowiadając mu, co musi zrobić, co jeszcze dzieje się w domu, co jeszcze trzeba kupić. Dzisiaj… nic.

— Co czytasz? — spróbował.

— Ciekawe rzeczy — odpowiedziała krótko, nie wdając się w szczegóły.

Dzień minął dziwnie. Wszystko działało idealnie. Zbyt idealnie. Jego ubrania były wyprasowane, dom czysty, jedzenie przygotowane. Ale czegoś brakowało. Nie było już tej ciepłej troski. Nie było już „bycia razem”. Była tylko… organizacja.

Wieczorem, kiedy wrócił, zastał ją elegancko ubraną. Prosta sukienka, ale leżała na niej idealnie. Wyglądała na odmłodzoną.

— Dokąd idziesz? — zapytał.

— Do miasta.

— Z kim?

Wzruszyła ramionami.

— Nie mówiłam ci? Żyjemy osobnymi życiami.

Spojrzała mu prosto w oczy i po raz pierwszy poczuł pustkę w żołądku.

Dni zaczęły się ciągnąć jeden po drugim. Cătălina często wychodziła. Rano ćwiczyła. Po południu już jej nie było w domu. Dzwonił jej telefon, ale nie rozmawiała z nim osobiście. Śmiała się inaczej. Żyła inaczej.

Andriej próbował to ignorować. To on zaproponował zasady, prawda?

Ale pewnego wieczoru, kiedy wszedł do mieszkania i zobaczył, że światła są zgaszone, a dom… pusty, coś w nim pękło.

Na kuchennym stole leżała koperta.

Proste.

Otworzył ją.

„Andriej,

Uszanowałem twoją wolę. Usunąłem nasze uczucia z naszego życia.

Po prostu, bez nich… nie było nic, co mógłbym zachować.

Odszedłem. Nie dlatego, że nie miałem gdzie się podziać. Ale dlatego, że nie miałem powodu.

Zostawiłem ci wszystko, co lubiłeś: dom, rutynę, spokój.

Zabrałem to, co ważne: moją godność.

Miałeś rację w jednej sprawie – sprawiedliwość naprawdę przynosi spokój.

Teraz go mam.

Cătălina.”

Andriej usiadł na krześle z listem w dłoni.

W mieszkaniu panowała cisza.

Dokładnie taka, jakiej pragnął.

Z tym wyjątkiem, że teraz… nie miał z kim się tym dzielić.

Leave a Comment