Czy jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości zmienił kluczowe zdanie w kilka sekund? Nagranie opublikowane w mediach społecznościowych pokazuje moment, w którym poseł Marek Kuchciński nagle wycofuje się ze swojej deklaracji. Stało się to tuż po tym, gdy dziennikarka przytoczyła słowa Jarosława Kaczyńskiego dotyczące odtajnienia aneksu do raportu WSI.
Rozmowa na korytarzu sejmowym i nagła zmiana stanowiska
Do sytuacji doszło w środę, 27 maja, podczas rozmowy posła Marka Kuchcińskiego z reporterką TVN24 Arletą Zalewską. Zapytany, czy aneks do raportu WSI powinien zostać opublikowany, odpowiedział krótko:
„Oczywiście”.
Sytuacja zmieniła się, gdy dziennikarka zauważyła, że szef ugrupowania ma inne zdanie. Wtedy Kuchciński zareagował słowami:
„Aha, no chyba że jest innego zdania. Proszę pani, sytuacja jest taka: prezes Kaczyński jest organem partii, a więc organem stanowiącym. Jego opinia jest obowiązująca dla całej partii”.
Dopytywany o własne zdanie w tej sprawie, poseł ostatecznie zadeklarował:
„Ja się dostosuję do opinii organu”.
Całe zajście zarejestrowały kamery, wywołując falę komentarzy w mediach społecznościowych.
Jarosław Kaczyński popiera wcześniejszą decyzję brata
Tego samego dnia stanowisko wobec odtajnienia dokumentu przedstawił sam prezes Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński potwierdził mediom, że zapoznał się z treścią aneksu w pośpiechu jako premier w latach 2006–2007. Lider partii jednoznacznie poparł historyczną decyzję swojego brata.
„W moim przekonaniu decyzja mojego świętej pamięci brata, bo to on zdecydował, że to nie będzie ogłoszone, była słuszna” – oświadczył Kaczyński.
Szef ugrupowania zaznaczył jednak, że obecne realia polityczne uległy zmianie. Swoją wypowiedź uzupełnił słowami:
„No ale to są inne czasy, zobaczymy”.
Ta publiczna ocena sytuacji stała się bezpośrednią przyczyną, dla której poseł Kuchciński natychmiast zweryfikował swój pierwotny pogląd wyrażony przed kamerą stacji informacyjnej.
Historia sporu o aneks i współczesna próba jego odtajnienia
Sprawa upublicznienia aneksu powróciła pod koniec kwietnia za sprawą działań Karola Nawrockiego. Szef Instytutu Pamięci Narodowej podjął formalne kroki prawne i przekazał dokument do zaopiniowania marszałkom Sejmu oraz Senatu, którzy odesłali pismo do prezydenta. Przypomnijmy, że pierwotny raport z likwidacji WSI wydano w 2007 roku.
Prezydent Lech Kaczyński odmówił wtedy ujawnienia aneksu ze względu na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Argumentował wówczas, że „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. To stanowisko konsekwentnie podtrzymywali kolejni prezydenci Rzeczypospolitej Polskiej, Bronisław Komorowski oraz urzędujący Andrzej Duda. Obecnie sprawa ponownie wywołuje silne emocje polityczne oraz spory wewnątrz obozu rządzącego.