Kuluary sejmowe huczą od plotek. W ostatnich dniach coraz więcej posłów — nawet z koalicji rządzącej — zaczęło mówić o „zmęczeniu premiera” i możliwym scenariuszu wycofania się Donalda Tuska z funkcji szefa rządu jeszcze przed końcem kadencji.
Według nieoficjalnych informacji, premier miał w zamkniętym gronie powiedzieć:
– Czasami trzeba wiedzieć, kiedy odejść, zanim zrobi to historia za ciebie.
Choć nie padły żadne konkretne daty ani nazwiska ewentualnych następców, atmosfera niepewności zaczęła się udzielać nawet członkom gabinetu. Część z nich przygotowuje się już — jak twierdzą źródła — na „nowe rozdanie”.
Dodatkowo, ostatnie napięcia z prezydentem Nawrockim, spadające sondaże oraz presja opinii publicznej mają wpływać na kondycję psychiczną premiera. Jedna z posłanek Koalicji Obywatelskiej miała powiedzieć poza kamerą:
– Donald coraz częściej mówi o rodzinie, podróżach, o tym, co poza polityką. To nie jest ten sam Tusk co rok temu.
Z drugiej strony, rzecznicy rządu stanowczo zaprzeczają, jakoby premier rozważał rezygnację. – Premier jest skoncentrowany na pracy i reformach – brzmi oficjalne stanowisko.
Ale pytanie pozostaje w powietrzu:
czy Tusk naprawdę szykuje się do odejścia, czy to tylko polityczna zasłona dymna przed większym manewrem?
Polityczna scena drży. Odpowiedź może nadejść szybciej, niż się spodziewamy.