To spotkanie może na zawsze zmienić układ sił w Europie – i zakończyć wojnę w Ukrainie albo pogłębić chaos. Wołodymyr Zełenski dotarł do Waszyngtonu nie samotnie, lecz w towarzystwie najbardziej wpływowych przywódców Europy. Wśród nich: Macron, Merz, von der Leyen, Meloni, Starmer i inni. Polska? Zabrakło.
Głównym tematem rozmów są gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy – wzorowane na Artykule 5 NATO. – To przełom – stwierdził wysłannik Trumpa. A Zełenski? Jasno zadeklarował: żadnych ustępstw terytorialnych na rzecz Rosji.
Kulisy spotkania ujawniają napięcia. Trump, według doniesień, chciał najpierw rozmawiać z Zełenskim sam na sam – i właśnie to wywołało mobilizację Europy. – Takiej szybkiej, spójnej reakcji Putin się nie spodziewał – komentuje prof. Boćkowski. Celem? Nie tylko wsparcie Ukrainy, ale i wywarcie wpływu na Trumpa, który – zdaniem ekspertów – może być pod zbyt dużym wpływem Kremla.
Ujawniono też szokujące żądania Putina: pełna kontrola nad Donbasem i formalne uznanie aneksji Krymu. Ukraina nie ma zamiaru się zgodzić. – To otwarcie drzwi do dalszej inwazji – ostrzega były ambasador Jan Piekło.
Spotkanie z Putinem trwało o połowę krócej niż planowano. Trump wyszedł niezadowolony. Teraz Europa i Ukraina chcą go przekonać, że ustępstwa wobec Rosji to ślepa uliczka.