Krystyna Pawłowicz, mimo orzeczenia ZUS o trwałej niezdolności do pracy, wciąż pełni obowiązki sędziego Trybunału Konstytucyjnego – i będzie to robić aż do grudnia. Sprawa wywołała burzę w środowisku prawniczym, a komentarze nie milkną.
Choć Pawłowicz otrzymała decyzję o stanie zdrowia już w czerwcu, dopiero pół roku później, 5 grudnia 2025 r., ma przejść w stan spoczynku.
W międzyczasie nadal orzeka. Wątpliwości podnosili inni sędziowie TK, w tym Jakub Stelina, który uznał udział osoby „trwale niezdolnej do pełnienia obowiązków” w kluczowych sprawach za niedopuszczalny.
Prezes TK Bogdan Święczkowski broni jednak swojej koleżanki, zapewniając, że formalnie nie została uznana za niezdolną do orzekania.
Sama Pawłowicz tłumaczy, że sędziowie TK podlegają odrębnym regulacjom, a data odejścia zależy od decyzji Zgromadzenia Ogólnego, a nie samego orzeczenia ZUS.
ZUS potwierdził tę interpretację – wskazując, że nie decyduje o tym, kiedy sędzia TK przestaje pełnić funkcję.
Ale eksperci, w tym Przemysław Hinc, nie kryją zdziwienia. Uważają, że decyzja o tak odległej dacie powinna zapaść szybciej, szczególnie jeśli zdrowie sędziego mogłoby wpływać na wydawane orzeczenia.
Pawłowicz twierdzi, że do odejścia skłoniła ją fala agresji i hejtu, które – jak podkreśla – nieodwracalnie pogorszyły jej zdrowie.