Radosław Sikorski nie gryzł się w język. W emocjonalnym wpisie ostrzegł, że ignorowanie zaleceń Ministerstwa Spraw Zagranicznych może kosztować nie tylko życie, ale i miliony złotych z kieszeni polskich podatników. Chodzi o osoby, które – mimo ostrzeżeń – wybierają się do niebezpiecznych krajów takich jak Rosja, Ukraina, Izrael czy Strefa Gazy.
„Jeśli TOPR ostrzega przed lawinami, nikt rozsądny nie idzie w góry. Czemu więc ryzykujemy w politycznie wybuchowych rejonach świata?” – grzmi Sikorski.
MSZ nie ma prawa zakazać wyjazdu, ale apeluje o rozsądek. Wyraźnie zaznacza, że w razie problemów ewakuacja może być niemożliwa, a każda taka operacja to gigantyczne obciążenie dla państwa.
Resort przypomina, że zalecenia dzielą się na cztery poziomy – od „zwykłej ostrożności” po „absolutny zakaz podróży”. Te ostatnie oznaczają, że nawet pilne sprawy zawodowe czy rodzinne nie są wystarczającym powodem, by ryzykować życie.