“Dla nas to śmierć głodowa” – dramat na wschodniej granicy po decyzji Tuska

Premier Donald Tusk ogłosił zamknięcie granicy z Białorusią w związku z manewrami wojskowymi Zapad. Choć decyzja ma obowiązywać od 12 do 16 września, w regionie zawrzało – przedsiębiorcy z Podlasia biją na alarm: „Jeśli to potrwa dłużej, nie przetrwamy”.

Dla ludzi żyjących z handlu transgranicznego to prawdziwy koszmar. Tysiące ciężarówek w wielodniowych kolejkach, minimalna przepustowość przejść i ogromne straty finansowe. „To gorzej niż w 2024 roku. Ostatni sierpień był dramatyczny, a teraz może być tylko gorzej” – mówi Mateusz Grygoruk z Porozumienia Polskich Przedsiębiorców.

Według niego, zamknięcie granicy to cios nie tylko w Białoruś, ale i w Polaków z regionu. „Rząd chwali się Tarczą Wschód, ale realnego wsparcia dla nas nie ma. Nie dostaliśmy pomocy, o jakiej mówi się w mediach” – podkreśla.

Przedsiębiorcy z regionu czują się osamotnieni i zapomniani. „Jesteśmy skansenem. Dla rządu nie istniejemy. Jeśli zamknięcie potrwa dłużej – to będzie koniec. Nie utrzymamy rodzin, pracowników ani firm” – mówi wprost Grygoruk.

Dziś na granicy działają jedynie dwa kolejowe przejścia w Kuźnicy i Siemianówce, a i tam odprawiane są tylko pociągi towarowe – bez pasażerów. Dla lokalnej gospodarki to jak odcięcie tlenu.

Leave a Comment