„Moralne mocarstwo” czy polityczna obłuda? Niemcy mówią „nie”, ale Polska nie zamierza milczeć. Ekspert miażdży niemieckie argumenty ws. reparacji

Choć Niemcy twardo twierdzą, że sprawa reparacji wojennych jest prawnie zamknięta, temat ten wciąż wraca – i budzi ogromne emocje.

Prezydent Karol Nawrocki, który poruszył go podczas swojej wizyty w Berlinie, został już nazwany „posłańcem ze starym rachunkiem” przez niemiecką prasę.

Ale – jak mówi prof. Stanisław Żerko w rozmowie z WP – milczenie w tej sprawie byłoby aktem kapitulacji moralnej.

Niemcy chętnie mówią o wartościach i pojednaniu, ale od dekad stosują sztuczki prawne, by uniknąć odpowiedzialności finansowej wobec Polski

– twierdzi prof. Żerko. Jego zdaniem powoływanie się przez Berlin na deklarację rządu Bieruta z 1953 roku to „dyplomatyczne szalbierstwo”. Rząd PRL był przecież marionetką Moskwy, a rezygnacja z reparacji miała służyć interesom ZSRR, nie Polski.

Ekspert ostro nazywa niemieckie podejście „przykładem hipokryzji i obłudy”, wskazując, że mimo pięknych przemówień i gestów, miliony polskich ofiar II wojny światowej nigdy nie doczekały się realnego zadośćuczynienia.

Co więcej, wielu Niemców wciąż nie zna skali niemieckich zbrodni w Polsce – temat ten niemal nie istnieje w niemieckich podręcznikach historii.

Choć szanse na prawne uzyskanie reparacji są dziś bliskie zeru, prof. Żerko uważa, że Polska powinna konsekwentnie przypominać o długu odszkodowawczym Niemiec, choćby dla edukacji międzynarodowej opinii publicznej i zachowania prawdy historycznej.

Nie możemy pozwolić, by polska krzywda została zakopana pod niemieckim samozadowoleniem – mówi wprost. Jako przykład brutalnej niesprawiedliwości wskazuje przypadek Winicjusza Natoniewskiego – ocalałego z niemieckiej pacyfikacji wsi, który nie otrzymał ani grosza, bo… nie pasował do żadnej „kategorii” niemieckich ofiar.

Leave a Comment