Szymon Hołownia miał być twarzą nowej ery w polskiej polityce, a jego dynamiczne wejście do Sejmu dawało nadzieję na trwałą zmianę. Dziś jednak wszystko wskazuje na to, że schodzi ze sceny szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. W środku kadencji, zrezygnowany i przytłoczony, wycofuje się z życia partyjnego. W jego otoczeniu nie brakuje głosów, że polityka go po prostu przerosła.
Momentem przełomowym była tajemnicza kolacja z Jarosławem Kaczyńskim. Spotkanie to, odbywające się w cieniu, szybko wyszło na jaw, wywołując burzę wśród koalicjantów. Zamiast szukać wsparcia u partnerów z Trzeciej Drogi, Hołownia zaryzykował flirt z przeciwnikiem. W efekcie jego pozycja w koalicji zaczęła gwałtownie słabnąć, a zaufanie – topnieć.
Relacje z PSL uległy ostatecznemu ochłodzeniu po wyborach samorządowych. Ludowcy uznali, że ich koalicjant nie jest w stanie wesprzeć ich w walce o parlament. Brak struktur, lokalnych działaczy i politycznego doświadczenia zderzył się z rosnącymi oczekiwaniami co do wpływów i miejsc na listach wyborczych. W tle narastała frustracja – nie tylko w PSL, ale i na lewicy, gdzie Hołownia był postrzegany jako mistrz politycznego szantażu.
Na domiar złego, wewnątrz Polski 2050 rozpoczęła się brutalna walka o schedę po liderze. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska stoczyły zacięty bój o nominację na wicepremiera, co może pogłębić wewnętrzne podziały. Na horyzoncie pojawiają się kolejni pretendenci – nie tylko z samej partii, ale też tacy, którzy wracają po nieudanych projektach politycznych.
Hołownia nie zamierza już kierować partią, którą sam stworzył. Wycofuje się z walki o władzę i próbuje sił na arenie międzynarodowej – złożył wniosek o stanowisko komisarza ds. uchodźców w ONZ. Choć jego szanse są nikłe, dla niego to symboliczna ucieczka z polityki, którą sam określił jako „szambo”.
Tymczasem PiS nie marnuje okazji. Z pozoru życzliwe komentarze ze strony liderów prawicy są starannie przemyślaną grą, mającą siać zamęt w koalicji rządzącej. A Polska 2050? Czuje się zdradzona, niedoceniona i wykorzystywana. W atmosferze wzajemnych pretensji i narastającego chaosu, coraz więcej osób rozważa zmianę barw klubowych. Odejście Hołowni może więc być tylko początkiem politycznego trzęsienia ziemi.