System kaucyjny, który miał być chlubą ekologicznej polityki PiS, stał się teraz obiektem ataków… ze strony polityków tej samej formacji. Sebastian Kaleta w swoim najnowszym nagraniu nazwał go „ekopseudoprzekrętem” i ostro uderzył w rozwiązanie, które jeszcze niedawno było przedstawiane jako sukces legislacyjny partii.
Kaleta, znany z medialnych wystąpień, ponownie wykorzystał temat butelek i zakrętek, by rozpętać awanturę o „ekoterror unijny”. Tym razem uderzył w system kaucyjny, sugerując, że to element przymusu i ekologicznej ściemy. Ironia polega na tym, że ustawa wprowadzająca ten system została przygotowana i przyjęta jeszcze za rządów PiS – to właśnie wtedy zdecydowano o obowiązkowym zbieraniu plastikowych i szklanych opakowań w zamian za zwrot kaucji.
Tymczasem obecna opozycja próbuje przerzucić winę za potencjalne wady systemu na obecny rząd. Przekaz jest prosty: skoro realizacją zajmuje się teraz ekipa Tuska, to wszystkie niedociągnięcia to „wina Tuska”. Problem w tym, że założenia i projekt ustalono dużo wcześniej, a obecna administracja tylko wdraża to, co już zostało uchwalone.
Internauci szybko wychwycili absurd sytuacji. W sieci przypomniano Kalecie jego zeszłoroczną „wojnę” z plastikową zakrętką, która stała się symbolem walki z unijną regulacją. Tymczasem dziś to właśnie politycy PiS starają się zdystansować od rozwiązań, które sami wprowadzili.